Lista Stocktona – były koszykarz snuje obłąkane teorie spiskowe

Kiedy były sportowiec, a zwłaszcza tak znakomity jak 10-krotny NBA All-Star John Stockton, publicznie mówi, że „posiada listę ponad 100 sportowców zmarłych na boisku z powodu przyjęcia szczepienia przeciw COVID-19”, należałoby te rewelacje zweryfikować. Żeby jednak zbędnie nie marnować niczyjego czasu (w przeciwieństwie do Stocktona), już we wstępie artykułu napiszemy, że takiej listy nie ma i nie było. A były rozgrywający Jazz, podobnie jak wcześniej Kyrie, swoje zamiłowanie do teorii konspiracyjnych przypłaca zderzeniem z ostracyzmem.

Temat szczepień w zawodowym sporcie zrobił się już zwyczajnie nudny. Niemal wszyscy sportowcy w czołowych amerykańskich rozgrywkach mają paszporty covidowe, a pozostali delikwenci musieli pogodzić się z obowiązującymi ich restrykcjami (sztandarowym przykładem Kyrie Irving, który dopiero teraz, 2 tygodnie przed końcem sezonu zasadniczego, dostał zielone światło by grać w meczach domowych).

Słowem – temat praktycznie nie istnieje.

Ale są tacy, którzy dwoją się i troją, by doszukać się w tej przestrzeni konfliktu. Mowa tu oczywiście o Johnie Stocktonie, którego wizerunek – z doklejonym do niego cytatem – zaczął cyrkulować po mediach społecznościowych.

– Jest lista powyżej 100 zawodowych sportowców, którzy zmarli w trakcie gry z powodu przyjętego szczepienia. U szczytu życiowej formy, padali martwi na boisko – opowiadał Stockton, a nagranie z tym cytatem zostało już usunięte.

I na tę chwilę w tym miejscu postawimy kropkę. Bo aż prosi się o trochę więcej kontekstu.

Trochę więcej kontekstu:

Obok Utah Jazz, największe miejsce w sercu Stocktona zajmuje uczelnia Gonzaga. Jako 5-latek sprzedawał programy meczowe, zbierając drobne na bilety na mecze koszykówki. Później już sam w barwach Bulldogs bił wszelkie rekordy, jako pierwszy zawodnik w historii Gonzagi zgarniając tytuł MVP zachodniej konferencji. Nawet dzieci Stocktona dopisały swoje rozdziały w historii koszykówki w Gonzadze.

 

Kiedy więc nadszedł czas, by legenda Jazz zeszła z parkietów NBA, drzwi dawnej uczelni stały otworem. Wraz z żoną Nadą, John pozyskał całosezonowe karnety na mecze NCAA. A dumna ze swojego absolwenta Gonzaga nie szczędziła Stocktonom uwagi kamery w trakcie meczów. Relacja idealna.

Aż do momentu, w którym Stockton uporczywie zaczął odmawiać noszenia maski na widowni. Zgodnie z prawem obowiązującym w stanie Washington, kibice są zobligowani do okazania certyfikatu szczepienia lub negatywnego testu by wejść na halę widowiskową, a na trybunach obowiązuje bezwzględny nakaz noszenia masek.

Mimo kolejnych próśb i rozmów, Stockton pozostał nieugięty – nie założy maski. Jako osoba mocno rozpoznawalna publicznie, zaczął być dla Gonzagi problematyczny – mimo szczerych chęci, nie sposób było na niego przymknąć oko. Ostatecznie uczelnia zdecydowała się zawiesić jego karnet do końca sezonu.

 

Boiska pełne trupów

I wtedy właśnie złotousty Stockton podzielił się ze światem swoimi rewelacjami. Ci, którzy śledzili jego medialną prezencję, doskonale znali jego poglądy w kwestii covidowej. Jeszcze w 2021 roku wystąpił w serii „V-Revealed”, gdzie – popierając swoje słowa „naukowym rozeznaniem” – podważył istnienie pandemii.

Do tego dorzucił wyznanie, że jest dumny z postawy Kyrie’ego i w pełni go popiera. Zdołał nawet zirytować Kareema Abdul-Jabbara, który grzmiał, że przez takich jak Stockton, koszykarze uchodzą za „bezmózgich osiłków”.

 

To, za co oberwało mu się najmocniej, przytoczyliśmy już na początku artykułu. Ze stoickim spokojem i pełnym przekonaniem były koszykarz dzielił się rewelacjami o boiskach pełnych poszczepiennych trupów.

Rzeczona niesławna lista (i wszystkie jej przedziwne odmiany) zdążyła już narobić w internecie zamętu, jeszcze zanim pomachał nią Stockton. Od pewnego czasu krąży spis rzekomo zawodowych sportowców, którzy zmarli w wyniku powikłań po przyjęciu szczepienia. I o ile takie rewelacje w internecie nie są niczym niezwykłym, to ich cytowanie przez osoby publiczne staje się niebezpieczne.

Pierwszy był senator Ron Johnson, który występując w programie telewizyjnym uznał, że nie można ignorować takich „faktów”. Po nim pałeczkę przejął właśnie główny bohater tego tekstu.

Sęk w tym, że organizacje odpowiedzialne za weryfikacje „internetowych prawd” i mitów, wielokrotnie obalały prawdziwość tego typu informacji. Listy zmarłych sportowców narodziły się w austriackim internecie, udostępniane przez środowiska skrajnie prawicowe. Tą drogą zawędrowały do Stanów, aż wreszcie znalazły się w ustach senatora Johnsona.

Obalenie mitu przez Politifact można znaleźć TUTAJ, a podobny raport w wykonaniu FactCheck – TUTAJ.

Przeważnie takie listy opierają się na erystycznej technice wykorzystywanej podczas debat, zwanej „Galopem Gisha”. Polega ona na przytłoczeniu przeciwnika, tudzież po prostu odbiorcy, ogromnymi stosami argumentów, bez zważenia na ich prawdziwość. Lista „ponad stu zmarłych” ma robić wrażenie właśnie ilością przytoczonych danych, a nie ich rzetelnością.

Bo – według Politifact – na przytaczanych listach najczęściej można znaleźć nazwiska sportowców którzy wcale nie umarli, nie przyjęli szczepionki, a w niektórych przypadkach – nigdy nie istnieli. Tymczasem nie ma żadnego, nawet najmniejszego dowodu na to, że szczepienia przyczyniają się do śmierci.

 

John Stockton miał fenomenalną karierę, choć pechowo trafił z nią na czas dominacji Jordanowych Bulls. I trudno odeprzeć wrażenie, że lepiej być zapamiętanym jako jeden z najlepszych rozgrywających w historii, zamiast opętanego powielacza teorii spiskowych.

Fot. Twitter

Rafał Hydzik

Udostępnij

Translate »