Dušan Vlahović
22-letni Serb ledwie rok temu stał się jednym z najdroższych transferów w historii Juventusu, który zapłacił za niego Fiorentinie ponad 80 mln euro, a już teraz może ponownie zmienić pracodawcę. Wcale nie chodzi o to, że zawiódł w barwach „Starej Damy”, bo choć 16 goli i 4 asysty w ciągu niespełna 12 miesięcy na kolana nie rzucają, to wystąpił w zaledwie 36 meczach. Byłoby ich więcej, gdyby nie kontuzja.
Na jego niedyspozycji często korzystał zaskakująco dobrze spisujący się w Turynie Arkadiusz Milik, więc „Juve” pozbywając się Vlahovicia w styczniu nie zostałoby bez sprawdzonego napastnika. Zrzuciłoby za to gigantyczny balast finansowy, jakim jest pensja Serba, a w obliczu ostatnich afer cięcia są w zespole Massimiliano Allegriego konieczne. Wielkim orędownikiem ściągnięcia Vlahovicia jest szkoleniowiec Atletico Madryt Diego Simeone. Jego styl idealnie pasowałby do preferowanego przez Argentyńczyka systemu gry.
FOT. Juventus