wstecz

Aprilia – historia drogi na szczyt w klasie królewskiej

Po wielu latach w końcu się im udało – Aprilia zdobyła pierwsze pole position, a w niedzielę zwyciężyła za sprawą Aleixa Espargaro w GP Argentyny. Dla włoskiej ekipy, jak i dla samego Espargaro jest to pierwsza wygrana w historii w erze MotoGP. Jak przebiegała droga legendarnego włoskiego producenta na szczyt?

Ciężki początek – sezon 2015

Aprilia oficjalnie dołączyła do stawki MotoGP jako Aprilia Racing Team Gresini w 2015 roku. Pierwszy sezon był dla tej ekipy dość trudny. Alvaro Bautista co prawda regularnie kończył w punktach, ale ostatecznie został sklasyfikowany na szesnastej pozycji z dorobkiem 31 punktów. Problem natomiast był z drugim zawodnikiem. 

Początkowo był to Marco Melandri, jednak Włoch notował bardzo słabe występy i po ośmiu rundach pożegnał się z zespołem. Na jego miejsce wszedł Stefan Bradl, jednak Niemiec nie zrobił dużej różnicy. Mistrz świata w kategorii Moto2 z 2011 roku zdobył zaledwie osiem punktów. Ostatecznie ekipa Aprili zakończyła sezon na jedenastej pozycji w klasyfikacji zespołów z dorobkiem 39 oczek. Wśród konstruktorów także była na dole stawki. Szału nie było, jednak potencjał był spory.

Lepszy sezon 2016

Przypuszczenia się potwierdziły – sezon 2016 był o wiele lepszy w wykonaniu obu zawodników Aprili. Alvaro Bautista ukończył sezon na dwunastym miejscu z 82 punktami na koncie. Stefan Bardl natomiast także przystosował się do maszyny i zakończył rok na szesnastej pozycji ze znakomitym dorobkiem 63 oczek. Aprilia Racing Team Gresini zakończyła zmagania na siódmym miejscu wśród zespołów ze 145 punktami na koncie. W klasyfikacji konstruktorów nadal byli ostatni, jednak przyszły sezon zapowiadał się lepiej – włoska ekipa miała iść naprzód. 

Krok w tył – lata 2017-2020

Zaczęło się od zmiany zawodników. Do ekipy Aprili dołączyli Aleix Espargaro i debiutujący w MotoGP Sam Lowes. Poza tymi zmianami pojawił się także nowy producent w stawce – była nim austriacka ekipa KTM. Wszyscy w zespole byli bardzo zadowoleni i liczyli na to, że ten sezon będzie przełomowy i w końcu wywalczą podium podczas wyścigu. 

Sezon zaczął się obiecująco – Aleix Espargaro dojechał do mety szósty. Niestety ostatecznie rok 2017 okazał się dla Aprili tragiczny. Motocykl w rękach Aleixa może i miał nie najgorsze tempo, ale wiele razy Hiszpan nie dojeżdżał do mety, z powodu problemów technicznych. Ostatecznie Espargaro zakończył sezon na piętnastej pozycji z dorobkiem 62 punktów, natomiast Sam Lowes ewidentnie nie mógł się odnaleźć na maszynie klasy królewskiej. Brytyjczyk w ogóle nie miał tempa i zakończył sezon z mizernym dorobkiem pięciu punktów na 25 pozycji. Zespół Aprili był w ostatecznym rozrachunku gorszy od debiutującej w MotoGP ekipy KTM-a. Ponownie zakończyli rok na ostatnim, jedenastym miejscu. 

Po beznadziejnym 2017 doszło do kilku zmian, zaczynając od odejścia Sama Lowesa i zastąpienia go Scottem Reddingiem, jednak to niewiele dało. KTM szedł naprzód, a włoska ekipa stała w miejscu. Poza problemami technicznymi doszły także ogólne problemy z zachowaniem się maszyny zespołu z Noale. Redding nazwał nawet maszynę ekipy Aprilia kupą g*wna – oczywiście później przeprosił za to, jednak to dało dość wyraźnie do zrozumienia, że sytuacja w Noale nie jest ciekawa. 

Kilka lat później Brytyjczyk przyznał, że zespół z Noaele nic nie robił z motocyklem przez cały rok. Zamiast iść do przodu, zespół cofał się, a Redding przyznał, że sezon z Aprilią był wyniszczający psychicznie, a także z tego powodu poniekąd zaczął nienawidzić ścigania się motocyklem. Aleix Espargaro zakończył sezon na siedemnastej lokacie z dorobkiem 44 punktów, natomiast Redding był 21 z dwudziestoma punktami na koncie. 

Warto też dodać, że na zakończenie sezonu ekipa KTM-a zdobyła trzecie miejsce w ostatnim wyścigu sezonu na torze w Walencji. Po dwóch latach austriackiej ekipie udało się osiągnąć to, czego włoski zespół nie zrobił przez cztery sezony. Kolejny sezon wydawał się minimalnie lepszy. Scotta Reddinga zastąpiono Andreą Iannone, który uzyskiwał rezultaty zbliżone do Aleixa przez większość sezonu, ale pod koniec sezonu pojawił się dość spory problem. Andrea Iannone został zdyskwalifikowany z ostatnich dwóch rund sezonu za stosowanie środków dopingujących. Po ponad rocznej rozprawie podtrzymano werdykt i Włoch ma zakaz występowania w jakichkolwiek wydarzeniach sportowych jako zawodnik do 2024 roku. Iannone zakończył sezon 2019 z dorobkiem 43 punktów na szesnastej pozycji. Aleix Espargaro skończył na czternastej pozycji z 63 „oczkami” na koncie. 

Aprilia jako konstruktor ponownie była najgorsza, natomiast w klasyfikacji zespołów była tylko przed satelicką ekipą KTM-a i przed zespołem Avintia, który przez wielu tak naprawdę był niemal zawsze krytykowany za „istnienie” w klasie królewskiej. Aleix Espargaro także był sfrustrowany sytuacją. Dał jasno do zrozumienia ekipie, że jeśli naprawdę nie pójdą do przodu, to on po 2021 roku kończy karierę. 

Nowy pandemiczny sezon 2020 niestety nie był dobry. Dyskwalifikacja Iannone skomplikowała sprawę ekipie Aprili. Musieli szybko znaleźć kogoś, kto mógłby jeździć u boku Aleixa. Na ich szczęście, nie trzeba było długo szukać, do włoskiej ekipy dołączył kolejny Brytyjczyk, był nim Bradley Smith. Zawodnik bardzo doświadczony i z nie najgorszymi wynikami w przeszłości. 

Mimo to potwierdziła się niepisana zasada. Brytyjczyk w Aprili równa się katastrofalna postawa. Aleix Espargaro wyciskał z maszyny co się dało – to także spowodowało, że Hiszpan aż cztery razy nie ukończył wyścigu z powodu wywrotek i raz przez silnik, który odmówił posłuszeństwa. Ostatecznie Espargaro skończył z dorobkiem 42 punktów na siedemnastym miejscu. Bradley Smith natomiast pożegnał się z ekipą Aprili na trzy rundy przed końcem sezonu, zdobywając w sumie 12 punktów. Brytyjczyka na ostatnie trzy rundy zastąpił tester ekipy z Noale, Lorenzo Savadori, który jednak nie zdobył żadnych punktów. Aprilia była na samym dnie. Nawet Esponsorama Racing, czyli jeszcze do niedawna Avintia Racing skończyła przed nimi w klasyfikacji. To był okropny sezon i definitywny znak, że trzeba zrobić duże zmiany. 

Renesans w zespole 

Zmiany w końcu nastały i to nie byle jakie – zmieniono silnik, a także przez blisko pół roku funkcję testera pełnił Andrea Doviziosa, który po sezonie 2020 pożegnał się z Ducati i na sezon 2021 stał się bezrobotny. Ekipa Aprili wykorzystała doświadczenie Włocha i poprawiała swoją maszynę. Sam Aleix Espargaro był zachwycony tym, jak motocykl się sprawuje. Już podczas testów było widać po czasach, że ekipa z Noale zrobiła postęp. Pierwsze dwie rundy sezonu w Katarze to potwierdziły. Espargaro skończył wyścig dwukrotnie w pierwszej dziesiątce. W kolejnych wyścigach było podobnie. Aleix w każdym wyścigu, który ukończył, znajdował się w czołówce. Zespół był bardzo zadowolony z tych wyników. 

Nadszedł w końcu dzień, kiedy byt Aprilii w MotoGP zaczął mieć faktyczny sens. Grand Prix Wielkiej Brytanii, Aprilia była w gazie i Espargaro w końcu tego dokonał – ukończył wyścig na podium. Było to niezwykłe wydarzenie dla całej ekipy, jak i marki.

Warto też dodać, że w końcu Aprilia mogła trochę powybrzydzać w kwestii drugiego zawodnika. Sytuacja na linii Yamaha – Vinales była bardzo napięta. Ostatecznie Hiszpan trochę przesadził i tym samym jego kontrakt z japońskim producentem został zerwany. Aprilia wykorzystała to i podpisała z nim kontrakt. Dla wielu był to szok, ponieważ sądzono, że miejsce Savadoriego weźmie Dovizioso. Tak się jednak nie stało. Od Grand Prix Aragonii zespół z Noale miał w końcu solidny duet. Niestety Vinales na początku musiał dogadać się z maszyną. Ostatecznie końcówka sezonu nie była oszałamiająca w jego wykonaniu. Warto jednak dodać, że najgorsze dopiero miało nadejść przed Grand Prix Ameryk – młodszy kuzyn Mavericka, Dean Berta Vinales zginął na torze Jerez. 

 

Był to poważny cios dla Hiszpana, który podjął decyzję o niewystartowaniu w Grand Prix Ameryk. Zespół doskonale zrozumiał sytuację Mavericka. Ostatnie trzy rundy Hiszpan po prostu przejechał – nie dało się jeździć na jakimkolwiek wyższym poziomie po takiej stracie. Mimo wszystko był to bardzo udany rok dla zespołu. Aleix Espargaro zakończył zmagania na ósmym miejscu w klasyfikacji generalnej ze 120 punktami na koncie. Savadori i Vinales razem zdobyli co prawda tylko 15 „oczek”, ale był to znak, że włoska ekipa idzie w dobrym kierunku i przyszły sezon może być naprawdę wspaniały. 

Piękny start sezonu 2022

Testy potwierdzały, że Aprilia jest mocna. Sam Fabio Quartararo wspominał, że włoski zespół zrobił duży postęp i są o wiele szybsi na prostych. Aleix i Maverick także byli bardzo zadowoleni z motocykli. Pierwszy wyścig był bardzo dobry w wykonaniu Aleixa, Hiszpan skończył w wyścigu zaraz za swoim bratem, Pole Espargaro na czwartej pozycji. Vinales z małymi kłopotami skończył dwunasty. Był to jednak bardzo udany weekend.

Grand Prix Indonezji było już cięższe dla włoskiej ekipy. Aleix zakończył deszczowy wyścig na dziewiątym miejscu. Natomiast Maverick na szesnastym. Warto jednak dodać, ze Aprilia w przypadku Mavericka testowała różne ustawienia, tak aby Hiszpan czuł się komfortowo na maszynie. Praca nad tymi ustawieniami szybko znalazły swoje zastosowanie. Aprilia na torze w Argentynie była naprawdę w gazie, jak nigdy dotąd. Aleix i Maverick byli najszybsi po treningach. W kwalifikacjach było tak samo. Maverick co prawda lekko popsuł swoje okrążenie, ale i tak zakwalifikował się na znakomitym piątym miejscu. Natomiast Aleix napisał historię, Hiszpan jechał jak po sznurku i zdobył pierwsze pole position dla Aprili w historii startów w klasie królewskiej. Sześciu tysięcznych zabrakło mu do pobicia rekordu toru, ustanowionego przez Marca Marqueza w 2014 roku. 

Najpiękniejszy dzień miał jednak dopiero nastać. Do wyścigu Aleix nie ruszył najlepiej, Hiszpan stracił pierwszą pozycję na rzecz Jorge Martina. Pomimo nieudanego startu zawodnik Aprili naciskał na swojego rodaka. Dwukrotnie atakował Martina, ale ten się obronił, ostatecznie za trzecim razem zawodnik ekipy Pramac musiał skapitulować. Do końca wyścigu było jeszcze osiem okrążeń, ale Aleix nie dał sobie tego wyrwać, jechał jak z nut i dokonał tego – zwyciężył po raz pierwszy w swojej karierze, a także odniósł pierwsze zwycięstwo dla ekipy Aprili w historii. 

 

Warto dodać, że to był dwusetny wyścig Hiszpana w klasie królewskiej – lepszego jubileuszu nie mógł sobie wymarzyć. Maverick Vinales natomiast dojechał na solidnym siódmym miejscu.

Za nami trzy rundy sezonu 2022, Aleix Espargaro jest liderem klasyfikacji generalnej, a wśród ekip i konstruktorów Aprilia jest na trzecim miejscu. Przed nami jeszcze wiele wyścigów, ale może to być niezapomniany sezon dla Aprili – mogą dokonać czegoś, czego w tym sezonie nie zakładali i nikt w ogóle nie zakładał. 

Fot: materiały prasowe serii

Autor: Maksymilian Marciniak

Moto GPMotosport

Udostępnij

Translate »