Chelsea zupełnie postradała zmysły

To już oficjalne – Chelsea odpięła wrotki. Todd Boehly i spółka w zarządzaniu klubem zachowują się jak 13-latkowie, którzy odkryli opcję „bogaty inwestor” w swojej karierze w Fifie. The Blues w ostatniej dekadzie zbudowali sobie ekscentryczną opinię klubu, który z chaosu wychodzi nie tylko obronną ręką, ale wręcz czerpie niezrozumiałe pokłady sił z tego, że wszystko idzie nie tak. Tym razem jednak robi się tak niewiarygodny sajgon, że – w zestawieniu – Augiasz w swojej stajni miał czyściutko, elegancko i przytulnie.

Lato 2022. Brentford wysyła do Ukrainy formalne zapytanie o Mychajłę Mudryka, oferując za skrzydłowego około 30 milionów funtów. – Z całym szacunkiem, ale nie dołączę do Brentford – skomentował wówczas Ukrainiec, dodając, że liczy na grę w Europie. Wedle doniesień, zdecydował się wówczas na Bayer Leverkusen.

Od tamtego czasu zagrał 21 meczów, w których uzbierał 10 bramek i 8 asyst. To miało mu wystarczyć, by trafić do wymarzonego Arsenalu. Londyńskie parki byłyby przecież idealne do wyprowadzania jego pieska. Highbury, a on sam nie będzie już się musiał zastanawiać, czy na Instagramie wypada lajkować wszystko, co ma choć namiastkę koloru czerwonego.

Zima 2023. W ciągu dnia czy dwóch zobaczymy zapewne żałośnie niekomfortowy uśmiech Mudryka, trzymającego koszulkę – a jakże – lokalnego rywala Arsenalu, Chelsea. Podpis na 7-letnim kontrakcie złoży jak tylko wysiądzie z prywatnego samolotu Todda Boehly’ego, na pokładzie którego odbył czarującą pogawędkę z Amerykaninem o pogodzie, bo przecież nie o futbolu, o którym właściciel Chelsea nie ma bladego pojęcia.

Tym samym dołącza do klubu jako jedenasty ofensywny zawodnik na liście płac, czwarty lewoskrzydłowy. Ależ drużyna z taką siłą ataku musi tłuc bramek! – pomyślałby każdy racjonalny i pozbawiony kontekstu kibic. Tymczasem na każdą z niebieskich „armat” przypada średnio mniej niż dwie bramki strzelone w lidze.

100 milionów na stole, czyli kolejna faktura za trwający sezon, w którym Boehly wydał już blisko pół miliarda (dla kontekstu, Arabowie kupili całe Newcastle za 300 milionów; a dla jeszcze większego kontekstu, mrożony bób w biedronce, którego zakup byłby po stokroć bardziej przemyślany od Mychajły Mudryka, można nabyć już za 5,99). Ależ drużyna z takimi finansami musi mieć znakomite wyniki! – pomyślałby ten sam, biedny i naiwny kibic. 10 miejsce w lidze, porażki w obu krajowych pucharach – odpowiada Chelsea.

Truskawką na torcie śmieszności tego transferu jest zachowanie Chelsea w mediach społecznościowych. Klub publikuje filmiki Ukraińca, wrzuca link do jego profilu we własny biogram, zachęca kibiców, by pobiegli go obserwować (przypomnijmy, że ten transfer nie jest jeszcze nawet ogłoszony, a Mudryk w tej chwili zapewne wymienia z Boehly’m opinie o ciśnieniu i opadach). „Zamysłem” stojącym za taką komunikacją jest, jak zakładam, nawiązanie do wszelkich umizgiwań Ukraińca do Arsenalu. W momencie, w którym jednak rolę „fanboya” przyjmuje 118-letni klub z bogatą tradycją i pełną gablotą – wygląda to groteskowo. Nie, nie groteskowo. Po prostu żałośnie.

Były trener Szachtara, Mircea Lucescu, stwierdził, że Mudryk jest „kopią Mbappe”. Być może w ten sposób Chelsea próbuje zrekompensować swój błąd sprzed lat, gdy pozwolili Francuzowi się wyślizgnąć. Lucescu nie doprecyzował jednak, czy wierną kopią. 12 bramek w piłce seniorskiej 22-latka kładą go na piłkarskiej skali gdzieś pomiędzy Kylianem Mbappe a Kamilem Grosickim.

Słowem końca – Mudryk, zdaniem szeregu ekspertów, ma niewiarygodny potencjał i nie byłoby nieprawdopodobne, gdyby ta stówka za kilka lat wyglądała, jak drobne. Wszak Chelsea to wylęgarnia ofensywnego talentu, a londyńskim rekrutującym nie zdarza się chybić. Najlepiej dla Ukraińca będzie poprosić o „dziewiątkę”, którą niechybnie za chwilę odstawi Pierre-Emerick Aubameyang, który na kolanach błaga o powrót do Barcelony po 4 miesiącach w Londynie.

I tak to się żyje w tej Chelsea.

Udostępnij

Translate »