Druga młodość Roberta Kubicy. Pięć lat współpracy z ORLEN

Robert Kubica stwierdził kiedyś, że jego życie po koszmarnym wypadku w 2011 roku jest dogrywką dobrego meczu w Lidze Mistrzów. Trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić, bowiem pomimo upływu lat Polak potwierdza wielką klasę – na różnych polach i w różnych seriach. W przyszłym sezonie najlepszy polski kierowca w historii spróbuje swoich sił w nowej klasie WEC – hypercarach.

Ronde di Andora, niepoprawnie zamontowana bariera, wstrząsające sceny i życie na włosku – o wypadku z 6 lutego 2011 roku powiedziano już wszystko. Koszmarna kraksa na trasie rajdu zatrzymała rozwijającą się karierę Roberta Kubicy, jednak wtedy wyścigi nie miały najmniejszego znaczenia. Po uwolnieniu Polaka z jego Skody Fabii trzeba było ratować życie. Ogrom pracy chirurga Igora Rossello i jego zespołu sprawił, że udało się uratować sprawność zawodnika, który spędził kilka godzin na stole operacyjnym, przechodząc łącznie cztery bardzo skomplikowane operacje m.in. rekonstrukcję nerwów prawej ręki.

Wyjście ze szpitala po dwóch miesiącach od okropnego wypadku było jednak dopiero pierwszym krokiem na drodze powrotu za kierownicę. Rozbrat z wyścigami trwał ponad półtorej roku i gdy malkontenci stawiali krzyżyk na Kubicy, Polak ponownie stanął na starcie rajdu i… wygrał. Po kontuzji to właśnie rajdówka była początkiem nowego etapu. Nieco w cieniu ogromnych sukcesów Kubicy w F1 czy WEC pozostaje mistrzostwo świata WRC2 wywalczone już po wypadku. A był to dopiero początek wyścigowego drugiego życia krakowianina, które budzi podziw w świecie wyścigów i nie tylko.

Dzięki Kubicy, Polacy pokochali Formułę 1. Próżno szukać w historii polskiego sportu dwóch fenomenów równych Małyszomanii w skokach narciarskich i właśnie Kubicomanii w F1. Gdy ponad 6 lat po feralnym wypadku w Ronde di Andora Polak znów wsiadał do kokpitu bolidu, wieść o testach samochodu Renault rozpaliła nie tylko kraj, ale i cały wyścigowy świat. Banery „Forza Robert” i tłumy kibiców były dowodem na wielką popularność kierowcy. Dwa lata później sen się spełnił – Kubica podpisał umowę sponsoringową z ORLEN i został ambasadorem marki, która pojawiła się w padoku Formuły 1. Jedyny polski zawodnik w historii „królowej motorsportu” dołączył do ekipy Williams Racing i po 3045 dniach znów wystąpił w wyścigu najbardziej prestiżowej serii na świecie.

– Powiem szczerze, że nie wierzyłam w powrót i nawet przyznałam się Robertowi, że tak było. Jednak sam kierowca udowodnił, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych i pokazał wszystkim wątpiącym, że się da. Myślę, że najtrudniejsze w tym wszystko było dostosowanie się do obecnej sytuacji, która odbiegała od tego, co było w przeszłości – mówi Roksana Ćwik, dziennikarka portalu SwiatWyscigow.pl od lat związana z Formułą 1. Trudności związane z powrotem do kokpitu potwierdza także sam kierowca.

– Wypadek zmienił mnóstwo rzeczy w moim życiu. Musiałem znaleźć inną drogę do wykonywania czynności, ażeby koniec końców efekt był taki sam. Pomogło mi wiele rzeczy. Musiałem pogodzić się ze zmianą i nauczyć z nią żyć, a także przekonać innych, że nic mnie wcale nie ogranicza. Bardzo pomagało mi kierowanie, bo w samochodzie mogłem zapomnieć o tym, że cokolwiek się wydarzyło – mówi Robert Kubica.

Nie był to łatwy sezon dla Kubicy. Samochód przygotowany przez słynną ekipę nie należał do najszybszych, ale Kubica kilkukrotnie zdołał pokazać, dlaczego przez lata uchodził za jednego z najbardziej utalentowanych zawodników w Formule 1. W strugach deszczu na Hockenheimringu Polak pojechał bezbłędnie, a nagrodą za dobrą i czujną jazdę był historyczny punkt, jedyny wywalczony w tamtym sezonie przez brytyjską stajnię.

Przygoda z Formułą 1 wcale się jednak nie zakończyła – Robert Kubica i ORLEN zmienili barwy, a Polak dołączył do zespołu Alfa Romeo Racing ORLEN w roli zawodnika rozwojowego. Jeden z najlepszych polskich kierowców w historii miał okazję ścigać się bolidem włoskiego zespołu przez kolejne sezony i wystąpił w dwóch wyścigach na torach Zandvoort i Monza, zastępując Kimiego Raikkonena.

– Sponsorzy zawsze są kluczowi, a w takim świecie jak F1 tym bardziej. ORLEN trafił do Williamsa w momencie, kiedy potrzebowali budżetu oraz szybkiego kierowcy, który pozwoli im odbić się od dna. Sam powrót Roberta do F1 był sukcesem ze strony medialnej, ale sprzęt, jakim dysponował, powodował, że wraz z George’em Russellem nie mogli pokazać całego swojego potencjału i talentu. Na szczęście Alfa Romeo nie patrzyła na wyniki, a na samego Roberta, który był i jest jednym z najbardziej utalentowanych kierowców w stawce wyścigowej – mówi Roksana Ćwik.

Sezon 2020 był też dla Kubicy powrotem do konstrukcji zamkniętych, w których Polak znakomicie się odnalazł. W najważniejszej niemieckiej serii wyścigowej, DTM, krakowianin startował w barwach ekipy ORLEN Team ART i podczas weekendu na torze Zolder stanął na podium.

39-latek znakomicie odnalazł się również w wyścigach endurance, które od 3 sezonów pozostają głównym polem zmagań dla Kubicy. Trzy ostatnie sezony polski kierowca spędził na torach wyścigów długodystansowych, zdobywając laury na arenie europejskiej i światowej. Jednym z największych sukcesów w jego karierze jest tytuł mistrzowski w European Le Mans Series w klasie LMP2. W dwóch ostatnich sezonach Kubica stawał również na podium jednego z najsłynniejszych wyścigów świata – 24-godzinnego LeMans, a w 2021 tylko ogromny pech i awaria na ostatnim okrążeniu pozbawiła go zwycięstwa.

– Robert pokazuje, że WEC to jego drugi dom – po F1 – i że nie bez powodu przez wielu jest uważany za materiał na mistrza świata. Wyścigi WEC są o wiele bardziej wymagające od F1, a samo 24h Le Mans to nie tylko wyścig wytrzymałościowy dla samochodów, ale i samych kierowców, którzy muszą być idealnie przygotowani do jazdy przez wiele godzin. Ich koncentracja niejednokrotnie jest wystawania na próbę, a Robert ściga się jakby nadal miał 20 parę lat i dopiero wszedł do świata wyścigów – podkreśla Roksana Ćwik.

Sukces w ELMS był początkiem pięknej, długodystansowej przygody, która swój kolejny rozdział będzie miała w 2024 roku. Ale po kolei – Kubica w ostatnim sezonie europejski sukces przełożył na poziom międzynarodowy. Polak wystartował w World Endurance Championship. Załoga #41 ORLEN Team WRT tworzona przez krakowianina, Rui’ego Andrade i Louisa Delétraza zdominowała sezon, stając na podium w 6 z 7 wyścigów i wygrywając trzy z nich. Kubica swój kunszt pokazał na Monzy. Włoski tor nierozerwalnie kojarzy się z pierwszym podium kierowcy w F1, do którego 39-latek nawiązał wygrywając dla swojej ekipy sesję kwalifikacyjną z rekordami we wszystkich sektorach.

fot. materiały prasowe

Kubica i jego kompani przeszli do historii jako ostatni mistrzowie WEC w klasie LMP2, ale polski kierowca zostaje w obrębie tej samej serii i od nowego sezonu będzie ścigać się w hypercar. To klasa dla najbardziej zaawansowanych samochodów w Długodystansowych Mistrzostwach Świata. Zwycięzców serii nazywa się Mistrzami Świata Endurance. Polak podpisał umowę z zespołem AF Corse, którego założycielem jest Amato Ferrari. Włoska ekipa będzie dysponować trzecim fabrycznym samochodem legendarnego producenta. W tym sezonie to właśnie załoga AF Corse wygrała 24-godzinny wyścig LeMans.

– O WEC i awansie do hypercar wiedzieliśmy już od jakiegoś czasu. Będę to łączyć z ELMS, czyli mistrzostwami Europy, w których wygrałem w 2021 roku. Tam będę nadal jeździć prototypem, a to wszystko dzięki wsparciu ORLEN. Nasza współpraca trwa już pięć sezonów i wydaje mi się, że jest bardzo udana. To także dzięki ogromnej pracy ludzi, którzy stoją za mną i za sponsorem – mówi sam Robert Kubica.

Po zakończeniu sezonu Polak przedłużył umowę z ORLEN i przez kolejne 3 lata będzie jednym z głównych ambasadorów marki koncernu. Ponadto nowa umowa umożliwiła Kubicy łączenie WEC z European LeMans Series, w której sięgał przed dwoma laty po zwycięstwo. Polak jednocześnie będzie więc kierowcą AF Corse oraz ORLEN Team AO by TF w rywalizacji o Mistrzostwo Starego Kontynentu wśród prototypów LMP2.

Przed Robertem Kubicą kolejny intensywny sezon. Pierwszy Polak w historii F1 przyznaje, że nie wybiega myślami w przyszłość i skupia się na tym, co tu i teraz. Ogromne zaangażowanie kierowcy, wsparcie ORLEN oraz talent pozwoliły mu wrócić na tor z motorsportowych zaświatów.

Udostępnij

Translate »