Brak logo producenta
Słowo lifestyle w modzie piłkarskiej jest odmieniane ostatnio do… no dobra.
Sama idea koszulek piłkarskich upodobnionych jak najbardziej do codziennych ciuchów to ciągłe chodzenie po omacku i jedno wielkie testowanie, ale jestem absolutnie przekonany, że w pewnym momencie producenci wypracują design, który zostanie zaaprobowany przez większość kibiców (co chyba nawet wstępnie udało się Pumie na domówkach Austrii oraz Czech).
Z tego powodu w przyszłości powinniśmy częściej widywać na boisku zawodników bez logosów producenta na froncie, a pierwsze tego próby po prostu nie powaliły nikogo wizualnie, więc szum jest nikły. W przypadku klubowych koszulek istotna będzie współpraca ze sponsorem – bez ustępstw typu wersja mono taki kierunek jest w zasadzie z góry skazane na porażkę. W przypadku reprezentacji to raczej kwestia czasu, a pierwszy przykład otrzymaliśmy już na mundialu – USA.