wstecz

Lewandowski zna system Barcelony

Odejście Roberta Lewandowskiego z Bayernu Monachium po odpadnięciu w ćwierćfinale Ligi Mistrzów staje się coraz bardziej możliwe. Pytanie nie brzmi już czy, a kiedy to się stanie i czy faktycznie jego nowym pracodawcą zostanie FC Barcelona. Wielu komentatorów puka się w czoło słysząc połączenie Lewandowski – FC Barcelona. Większość z nich zapomina, że Polak w systemie nowoczesnej tiki-taki funkcjonował przez trzy lata i się w nim sprawdził.

Nie będziemy tu oceniać czy Robert Lewandowski trafi do FC Barcelona, jak dalece jest to prawdopodobne, a w jakim stopniu nie. Nie interesuje nas w tym momencie, czy te doniesienia to tylko medialne spekulacje – choć głosy zarówno z Hiszpanii, Niemiec, jak i otoczenia samego zawodnika sugerują, że coś na rzeczy jest – tylko czy taki ruch miałby sens pod kątem wizerunkowym i przede wszystkim sportowym.

Część ekspertów – są w tym gronie choćby polscy dziennikarze sportowi – uważa, że typ lisa pola karnego, finishera, jakim jest kapitan reprezentacji Polski, nie odnalazłby się w Barcelonie. Stoją na stanowisku, że napastnik „Barcy” musi być cały czas pod grą, cofać się do rozegrania, być bardzo zaawansowany technicznie. Często napotykamy się też na takie opinie wśród kibiców – na forach, na Twitterze, w innych mediach społecznościowych.

Już samo założenie, że Lewandowski takim typem zawodnika nie jest, to błąd. Wystarczy popatrzeć na jego grę w reprezentacji Polski. Często operował za drugim napastnikiem, a jeszcze częściej głęboko cofał się po piłkę. Na początku kariery w Niemczech Jürgen Klopp w Borussii Dortmund próbował zrobić z „Lewego” dziesiątkę, ceniąc umiejętności Polaka w rozegraniu i jego wizję gry. Dostrzegają to także Katalońskie media, które już rozkładają napastnika Bayernu na czynniki pierwsze, analizując wszystkie za i przeciw.

 

Żurnaliści pracujący na co dzień przy klubie z Camp Nou porównują Lewandowskiego do Luisa Suareza. Twierdzą, że to bardzo podobny typ napastnika. Punktują, że Polak jest mniej efektowny od Urugwajczyka, za to jeszcze skuteczniejszy, przytaczając średnią statystykę expexted goals. Ktoś taki, na kogo pracowaliby Pedri, Frenkie De Jong, Ousmane Dembélé, Ferran Torres, a w niedalekiej przyszłości także Ansu Fati lub nawet słynący z dobrego dośrodkowania Adama Traoré, byłby idealnym puzzlem do układanki Xaviego.

– Lewandowski to piłkarz łączący w sobie najlepsze cechy Pierre-Emericka Aubameyanga i Luuka De Jonga, z tym że połączenie ich stanowi coś znacznie doskonalszego. Do bycia piłkarzem kompletnym Lewandowskiemu brakuje szybkości – tą dysponuje Gabończyk – ale styl gry Barcelony nie wymaga od środkowego napastnika umiejętności sprinterskich – zauważąją dziennikarze z bardzo popularnego na Półwyspie Iberyjskim programu o piłce „El Chiringuito”.

Ulubieniec Guardioli

Niektórzy swój dystans w transferze Lewandowskiego do Barcelony opierają na tym, że Polak nie pasowałby do słynnej barcelońskiej tiki-taki. Wielu z nich nie wie, że dzisiaj wygląda ona już nieco inaczej i nie pamiętają, nie wiedzą lub nie chcą pamiętać, że Polak przez trzy lata funkcjonował w tym systemie i doskonale go zna. Do Bayernu wprowadzał go Pep Guardiola, który przez trzy lata opierał grę Bawarczyków na kapitanie reprezentacji Polski.

 

Pep wielokrotnie podkreślał, że to najlepszy napastnik, z jakim kiedykolwiek współpracował. Potrafił dzwonić do niego w środku nocy, zapytać, czy pamięta o wytycznych na mecz, który Bayern miał rozegrać następnego dnia i kazać mu jak najszybciej o nich zapomnieć, bo w jego głowie powstał nowy plan. Hiszpan przyznawał później, że Lewandowski najszybciej adoptował się do nowej taktyki i nieoczywistych pomysłów. Taka elastyczność świadczy o wielkiej inteligencji boiskowej (i nie tylko), a to klucz do odnalezienia się w szeregach ekipy z Camp Nou. Lewandowski pod wodzą Guardioli rozegrał łącznie równe 100 spotkań, strzelił 67 bramek i miał 19 asyst. Te liczby bronią go w kontekście Barcelony, na co także zwrócono uwagę w „El Chiringuito”.

Symbol ery post Messi, Neymar, Suarez i sen o Złotej Piłce

Po odejściu Leo Messiego Barcelonie brakuje pierwszoplanowej gwiazdy światowego formatu, która sprzedaje koszulki nie tylko w Katalonii, ale w całej Europie, Azji i Ameryce Południowej. Kimś takim miał być Antoine Griezmann, ale nie stanął na wysokości zadania i dziś nie jest nawet gwiazdą Atletico Madryt, do którego wrócił na wypożyczenie. Bardzo dobrze do zespołu wprowadzili się Pierre-Emerick Aubameyang czy wcześniej Memphis Depay, ale to nie ten rozmiar kapelusza. Nie ta skala talentu i rozpoznawalności. Lewandowski miałby być twarzą nowej Barcelony, symbolem jej odrodzenia, nawet jeśli ze względu na wiek pograłby w Hiszpanii dwa czy trzy sezony.

Pomysł Lewandowskiego wziął się także… z biedy. Zadłużonych Katalończyków nie stać na sfinansowanie transferu Erlinga Halaanda z BVB, o Kylianie Mbappe, będącym kibicem Realu Madryt, już nie mówiąc. Lewandowski z racji na kończący się w czerwcu 2023 roku kontrakt i wewnętrzną chęć zmiany otoczenia mógłby być do kupienia za znacznie mniejsze pieniądze. Mówi się nawet o możliwości odejścia na zasadzie prawa Webstera, ale pewnie w ostatecznym rozrachunku udałoby się wszystkim trzem stronom dojść do porozumienia. Barcelonie pozyskanie piłkarza o takim statusie mogłoby się opłacić, bo choć wiadomo, że nie sprzeda go z zyskiem, to zarobi na koszulkach i reklamach. Do tego trener Xavi zyskałby egzekutora światowego formatu, jakiego obecnie mu brakuje, zwłaszcza jeśli chce walczyć o najwyższe cele na kilku frontach.

Jest jeszcze jeden, często pomijany przez media wątek: grając w Barcelonie, Lewandowskiemu łatwiej byłoby powalczyć o Złotą Piłkę. Uwagę na to zwrócił włoski dziennikarz Matteo Moretto, który jako pierwszy poinformował, że Pini Zahvai rozmawia z prezydentem Barcelony o potencjalnym transferze Polaka.

– Ta nagroda może być jednym z powodów tego transferu. Nie ukrywajmy – czynnik medialny jest bardzo istotny, a La Liga cieszy się większą popularnością niż Bundesliga. Poza tym Lewandowski po latach w Bayernie może potrzebować zmiany, spróbować nowego stylu gry, nowego życia. Tak, w Barcelonie mógłby mieć większe szanse na Złotą Piłkę. Wprawdzie nie sądzę, żeby był w stanie wygrać z Mbappe i innymi młodszymi zawodnikami w przyszłym sezonie, ale jeśli chce dać sobie na to szansę, to musi zmienić ligę na mocniejszą – powiedział Moretto w rozmowie z TVP Sport.

W tej historii znacznie więcej rzeczy się spina, aniżeli do siebie nie pasuje. Na pewno znalazłby się osoby, które przy ewentualnym ziszczeniu się tego transferu, wytkną Lewandowskiemu romansowanie z Realem Madryt przed kilkoma laty, ale jak to zwykle bywa w takich przypadkach – po pierwszych kilku bramkach nikt nie będzie o tym pamiętał.

Fot. twitter.com/NaszFutbol

Piotr Janas
Piłka nożna

Udostępnij

Translate »