#GwiazdaRywala: mieszanka Buffona, Casillasa i Neuera

Do meczu z Meksykiem, od którego reprezentacja Polski rozpocznie zmagania na mundialu w Katarze (wtorek 22 listopada, godz. 17 czasu polskiego), zostało już tylko 13 dni. Jeśli Biało-Czerwoni chcą wygrać, muszą przynajmniej raz pokonać człowieka, który jest żywą legendą i jednym z symboli El Tri. W #GwiazdaRywala przybliżamy postać Guillermo Ochoy.

Guillermo Ochoa pojedzie na piąty mundial w swojej karierze. 37-letni bramkarz z charakterystyczną czarną opaską na głowie, służącą do okiełznania fryzury w stylu afro, wyróżnia się nie tylko wyglądem. Wielkiej kariery w Europie nie zrobił, ale grając w narodowych barwach, zawsze wspinał się na wyżyny swoich umiejętności. Nie jest przesadą nazwanie go gwiazdą reprezentacji Meksyku.

  

Jeszcze w trakcie trwania mistrzostw w Katarze (dokładnie 14 grudnia) minie 17 lat od debiutu Ochoy w reprezentacyjnej bluzie. Miało to miejsce w 2005 roku. Od tamtej pory rozegrał 131 spotkań, 56 razy zachowując czyste konto. Te liczby muszą robić wrażenie, zwłaszcza jak dodamy do nich cztery triumfy w Złotym Pucharze CONCACAF (mistrzostwa Ameryki Północnej). Na mundialach w Niemczech (2006) i Republice Południowej Afryki (2010) był rezerwowym, ale już w Brazylii (2014) i Rosji (2018) rozegrał po cztery spotkania. Za każdym razem należał do najlepszych bramkarzy fazy pucharowej, a szerokim echem odbił się zwłaszcza występ przeciwko gospodarzom w 2014 roku.

  

Guillermo Ochoa w pewnym stopniu stał się symbolem i talizmanem kadry Meksyku. W narodowych barwach praktycznie nie zawodzi i jest stawiany za przykład dla młodszych zawodników. To typ piłkarza, który nie zrobił dużej kariery w europejskiej piłce, a to co najlepsze pokazuje na arenie międzynarodowej. Sam podkreśla, że napędza go atmosfera dużych imprez, pełne stadiony i pozytywna presja trybun. Czuje się wówczas jak ryba w wodzie, dlatego został zaangażowany do nagrania filmu promującego kibicowanie reprezentacji swojego kraju.

  
Konkurencja nie naciska

Ochoa jest wychowankiem Club América, jednego z największych na drugiej półkuli. W pierwszej drużynie gra od 2003 roku, ale to dzięki występom w reprezentacji wypromował się na tyle, by trafić do Europy. W 2011 roku wylądował we francuskim AC Ajaccio. Spędził tam trzy sezony, po czym przeszedł do hiszpańskiej Malagi. W La Liga zadebiutował… półtora roku później. Był etatowym rezerwowym, z ławki podnosił się tylko w meczach Pucharu Króla. Przegrywał rywalizację z reprezentantem Kamerunu Carlosem Kamenim. Malaga była wówczas jedynym klubem z lig TOP 5, gdzie o miejsce między słupkami rywalizował bramkarz z Afryki i Ameryki Północnej.

W La Liga Ochoa zadebiutował w marcu 2016 roku. Rozegrał 11 spotkań, po czym przeniósł się do Granady. Tam był pierwszym wyborem od samego początku i grał po 90 minut w każdym ze spotkań sezonu 2016/2017. Efekt był jednak taki, że Granada zajęła ostatnie, 20. miejsce w tabeli i spadła do Segudna Division. Ochota tylko czterokrotnie zachowywał czyste konto, ale i tak nie zszedł z Granadą poziom niżej. Trafił do Belgii, gdzie przez trzy lata był podstawowym bramkarzem Standardu Liège. Z tym klubem zdobył puchar Belgii i posmakował gry w europejskich pucharach, a konkretnie w fazie grupowej Ligi Europy. W Lidze Mistrzów nie było mu dane zagrać nigdy. W międzyczasie cały czas latał na zgrupowania reprezentacji i grał, bo jego konkurenci do wybitnych nie należeli.

  

Żaden inny meksykański bramkarz w tym czasie nie grał w Europie. Fakt, selekcjoner Miguel Herrera czasami stawiał na jeszcze bardziej doświadczonego Jesúsa Coronę, ale prędzej czy później Ochoa zawsze wracał do roli bycia numerem 1. Obecny trener Tata Martino także szukał innych rozwiązań, ale poza Ochoą grali u niego przede wszystkim 36-letni dziś Jonathan Orozco, 35-letni Rodolfo Cota i 40-letni Alfredo Talavera. Młodsi, jak np. Carlos Acevedo (26 lat) byli negatywnie weryfikowani na poziomie międzynarodowym. Wszystkich łączy jedna rzecz: nigdy nie grali w innych klubach niż te z ojczyzny.

W sierpniu 2019 roku Ochoa wrócił do matecznika. Ponownie zasilił szeregi Club América, gdzie gra do dziś. Jest kapitanem tej drużyny i zdarza mu się wychodzić z opaską kapitańską na meczach kadry. W ostatnich miesiącach jego forma znów idzie w górę co, widać było np. w towarzyskim starciu z Ekwadorem, gdzie popisał się taką paradą:

Do Kataru polecą jeszcze Cota i Talavera, ale nikt nie ma wątpliwości, że jedynką będzie Ochoa. Portal „SPORTbible” nazwał Meksykanina grającego na mundialu mieszanką Gianluigiego Buffona, Ikera Casillasa i Manuela Neuera.

  

Na nasze szczęście każdego z nich na swym rozkładzie ma Robert Lewandowski i to Meksykanie muszą bać się napastnika Barcelony, a nie Polacy bramkarza Meksyku. Jednak jest to postać, która na najważniejszej piłkarskiej imprezie świata potrafi zwrócić na siebie uwagę i to nie tylko ze względu na fryzurę.

Podobają Ci się nasze teksty? Wesprzyj nas na BuyCoffee! To dzięki Wam treści na TheSport.pl nadal mogą być ogólnodostępne. Dziękujemy za regularne odwiedzanie naszego portalu!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

FOT. twitter.com/yosoy8a

Piotr Janas

Udostępnij

Translate »