Piłkarze z ESA kwiatkiem do kożucha w kadrze

Selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski wysłał pierwsze powołania na mecz towarzyski ze Szkocją oraz zwycięzcą pary Szwecja – Czechy w finale baraży do MŚ w Katarze. We wtorek skład kadry uzupełnili piłkarze z PKO Ekstraklasy. To Mateusz Wieteska, Bartosz Salamon, Kamil Grosicki i Patryk Kun.

Piłkarska reprezentacja Polski przygotowuje się do najważniejszego meczu od czasów finałów mistrzostw Europy. Po nieudanej przygodzie na Euro 2020 (rozgrywanego latem 2021 roku) Paulo Sousa miał zakwalifikować się na mundial w Katarze. Przez nieudolne decyzje (oszczędzanie kluczowych piłkarzy – w tym Roberta Lewandowskiego – w ostatnim meczu eliminacyjnym z Węgrami) ostatecznie Biało-Czerwoni zakwalifikowali się do barażów, gdzie nie byli rozstawieni.

Los był dość łaskawy, bo skojarzył naszych z reprezentacją Rosji, zdecydowanie najsłabszym spośród rozstawionych przeciwników. W przypadku awansu nasze orły miały zagrać w finale z lepszym z pary Szwecja – Czechy na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Jako że Rosja to w tym momencie presona non grata w świecie sportu i nie tylko, a FIFA – mimo początkowych oporów – znalazła się pod takim naciskiem, że w końcu musiała całkowicie wykluczyć rosyjskie reprezentacje i kluby, to ostatecznie Polski Związek Piłki Nożnej w miejsce barażu z krajem agresora zakontraktował mecz towarzyski ze Szkocją na wyjeździe.

Dla Czesława Michniewicza to scenariusz idealny. Czasu na pracę z kadrą po dezercji Sousy miał niewiele, ale teraz zamiast meczu o wielką stawkę po 2-3 treningach, będzie mógł przećwiczyć pewne warianty na Szkotach, bo dzięki wykluczeniu Rosji Biało-Czerwoni zagrają od razu w finale baraży. Kilka dni temu powołał piłkarzy z lig zagranicznych.

 

Uwagę zwraca przede wszystkim ilość powołań: 29 zawodników, w tym czterech bramkarzy. Nawet w komentarzach ktoś zapytał: „29 zawodników. Ilu można powołać? Czy jest tam jeszcze miejsce dla kogoś z Ekstraklasy?” Odpowiedź jest prosta, choć nieoczywista – jest, tylko po co?

Ekstraklasa kwiatkiem do kożucha i to niezbyt urodziwym

Jednym z najczęstszych zarzutów wobec Paulo Sousy był fakt, że Portugalczyk praktycznie nie bywał w Polsce, o meczach ekstraklasy już nie mówiąc. Michniewicz tego „błędu” nie popełnia, jest widywany na stadionach, m.in. był na niedzielnym starciu Wisły Kraków z Lechem Poznań. Chciał na żywo zobaczyć, jak prezentuje się stoper „Kolejorza” Bartosz Salamon i upewnić w przekonaniu, że warto go powołać.
Niestety we wspomnianym spotkaniu doznał kontuzji. Miało to miejsce już w doliczonym czasie gry, ale wyglądało źle. 30-latek nie był w stanie dokończyć spotkania i opuszczał murawę z grymasem bólu na twarzy.

– Bartek leży na stole i zajmuje się nim lekarz. Nie wygląda to dobrze. Bez dokładniejszych badań nie możemy nic więcej powiedzieć, ale z niepokojem będę czekał na wyniki badań – powiedział po ostatnim gwizdku trener Lecha Maciej Skorża, zapytany o zdrowie lidera defensywy swojego zespołu.

Wprawdzie dokładnej diagnozy nie poznaliśmy, ale na szczęście Salamon nie stracił szansy na pierwszy występ z orzełkiem na piersi od 4 września 2016 roku, kiedy to zagrał z Kazachstanem w el. MŚ w Rosji. Potwierdziły to ogłoszone dziś powołania dla piłkarzy z ekstraklasy.

 

Na powyższej liście widnieje dwóch środkowych obrońców i wahadłowy (debiutant – Patryk Kun), co zdaniem ekspertów może zwiastować próbę kontynuacji gry trójką stoperów. Piłkarze z lig zagranicznych mogący grać w tej formacji to: Kamil Glik, Jan Bednarek, Michał Helik, Marcin Kamiński, Tomasz Kędziora, Bartosz Bereszyński, a nawet Krystian Bielik, który bywał stoperem w meczach kadry U-21, dowodzonej przez Michniewicza. Ma też doświadczenie na tej pozycji wyniesione z piłki klubowej, choć ostatnio częściej bywał defensywnym pomocnikiem.



Na co zatem mogą liczyć Salamon, Wieteska, Kun i Grosicki? Postanowiliśmy przeanalizować 10 ostatnich meczów o stawkę reprezentacji Polski, pod kątem wykorzystania piłkarzy z Ekstraklasy. Wygląda to następująco:

14.06.2021: Polska – Słowacja 1:2 (Euro 2020) – Tymoteusz Puchacz z ławki
19.06.2021: Hiszpania – Polska 1:1 (Euro 2020) – Puchacz i Kozłowski z ławki
23.06.2021: Szwecja – Polska 3:2 (Euro 2020) – Puchacz i Kacper Kozłowski z ławki
2.09.2021: Polska – Albania 4:1 (el. MŚ 2022) – nikt
5.09.2021: San Marino – Polska 1:7 (el. MŚ 2022) – Jakub Kamiński i Bartosz Slisz z ławki
8.09.2021: Polska – Anglia 1:1 (el. MŚ 2022) – nikt
9.10.2021: Polska – San Marino 5:0 (el. MŚ 2022) – Kozłowski
12.10.2021: Albania – Polska 0:1 (el. MŚ 2022) – nikt
12.11.2021: Andora – Polska 1:4 (el. MŚ 2022) – nikt
15.11.2021: Polska – Węgry 1:2 (el. MŚ 2022) – nikt

10 meczów, 4 razy piłkarz z ekstraklasy w podstawowym składzie, z czego głównie liczyliśmy tutaj Tymoteusza Puchacza, który dokończył sezon w barwach Lecha Poznań i wyjechał do Unionu Berlin, więc de facto na Euro reprezentował już klub niemiecki. Poza tym raz szansę od początku dostał Jakub Kamiński z Lecha Poznań i dwa razy i raz Kacper Kozłowski z Lecha Poznań. Do tego raz „Puszka” i „Koziołek” wchodzili z ławki, podobnie jak debiutujący w kadrze Bartosz Slisz, w meczu z San Marino.

Rzeczywistość jest brutalna, bo ostatni raz piłkarz z ekstraklasy zagrał w ważnym dla reprezentacji Polski meczu podczas nieudanego Euro 2020. Potem piłkarze z naszej ligi byli już tylko uzupełnieniami składu i to w starciach z takim tuzem jak San Marino. Czy Salamon, Wieteska, Kun lub Grosicki zagrają więc z Czechami lub Szwecją? Jeśli już, to ten ostatni może wejść z ławki, ale akurat to nie jest „produkt” ekstraklasy, lecz piłkarz wracający do niej po latach głównie po to, by wrócić do kadry.

Emocjonowanie się powołaniami z ekstraklasy jest fajne dla nas, dziennikarzy. Jest też swego rodzaju docenieniem i zauważeniem pracy wykonanej na krajowym podwórku, ale nie czarujmy się – wpływu na poziom gry reprezentacji nie ma to obecnie żadnego.

Fot. twitter.com/GrosickiKamil

Piotr Janas

Udostępnij

Translate »