wstecz

Pora reaktywować duet Milik – Lewandowski

Arkadiusz Milik czaruje formą na boiskach Ligue 1. Reprezentant Polski znów jest w topowej dyspozycji, co może nas tylko i wyłącznie cieszyć przed nadchodzącym barażem z Rosją. Jedynym problemem jest klubowy trener Polaka, chociaż i on zaczyna uginać się pod presją. Francuzi zakochali się w Miliku.

Nowy selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski Czesław Michniewicz ma powody do zadowolenia. Na 38 dni przed meczem barażowym z Rosją (24 marca, stadion Dynama w Moskwie) jego napastnicy są w bardzo wysokiej formie. O dyspozycji strzeleckiej Roberta Lewandowskiego słyszymy i czytamy co tydzień. Po ostatnim weekendzie, kiedy jego Bayern Monachium sensacyjnie wręcz przegrał z VfL Bochum 2:4 (tracąc trzy bramki między 38 a 44 minutą), kapitan Biało-Czerwonych dopisał do swojego indywidualnego dorobku kolejne dwa trafienia. W tym sezonie ma ich na koncie już 26 i w klasyfikacji Złotego Buta wyprzedza drugiego Patricka Schicka (Bayer Leverkusen) i Włocha Ciro Immobile (Lazio Rzym) o siedem goli. To deklasacja na tym etapie rozgrywek.

Lewandowski w reprezentacji Polski zawsze swoje dołoży. Do tej pory w 128 występach 74 razy wpisywał się na listę strzelców, mimo że często był osamotniony w ataku. Tak było za kadencji Franciszka Smudy, Waldemara Fornalika i Jerzego Brzęczka. Nawet u Paulo Sousy, który potrafił wyjść i trzema napastnikami w pierwszym składzie, brakowało mu stałego partnera.

Jedynym przerywnikiem była kadencja Adama Nawałki. Krakowianin stworzył żelazny duet napastników Milik – Lewandowski, który dał nam tyle radości w eliminacjach i podczas Euro 2016, a potem w eliminacjach do mistrzostw świata w Rosji, choć wtedy zaczęło się psuć.

Kariera naznaczona kontuzjami

Szwankowało przede wszystkim zdrowie u wychowanka Rozwoju Katowice. Częste urazy – i to poważne, jak zerwania więzadeł krzyżowych w kolanie – nie pozwalały mu na dojście do odpowiednio wysokiej formy. Widać to było przede wszystkim w klubie, dlatego w pewnym momencie SSC Napoli postanowiło z niego zrezygnować.

„Pod względem czysto piłkarskim to jeden z najlepszych napastników, jakich mieliśmy tu w XXI wieku. Mówię to z pełną świadomością i odpowiedzialnością za słowa, a nie tylko dlatego, że kibicuję Napoli od dziecka i nazywam tak każdego następnego snajpera. Ten chłopak jest wyjątkowy, a jego lewa noga wręcz magiczna, tylko niestety potwornie krucha. Gdyby nie urazy, trudno byłoby go mieć pod Wezuwiuszem tak długo. Dawno wyjąłby go Juventus, albo inny topowy klub z Anglii czy Hiszpanii” – mówił niedługo po transferze Milika do Olympique Marsylia Paolo Del Genio, włoski dziennikarz pracujący w Radio Kiss Kiss Napoli.

Przeprowadzka do Francji także nie napawała optymizmem, ponieważ urodzony w Tychach napastnik jest tam od 21 stycznia 2021 roku i zdążył w tym czasie wypaść na ponad dwa tygodnie ze względu na uraz uda, ponad 120 dni przez kolejną kontuzję kolana, a potem jeszcze złapał koronawirusa. Każda pauza wiązała się z koniecznością odbudowywania formy fizycznej i ponownego wywalczenia sobie miejsca w składzie, bo zwykle Polaka dobrze zastępował m.in. Dimitri Payet, bezsprzecznie największa gwiazda Olympique Marsylia. Mimo tego Milik na bardzo dobre liczby – na przestrzeni roku z haczykiem uzbierał 39 występów (liga, puchar Francji i europejskie puchary), w których strzelił 24 bramki i zanotował jedną asystę. Od października ubiegłego roku – nie licząc zachorowania na COVID-19 – nie ma żadnych problemów zdrowotnych.

Renesans formy

W obecnej kampanii ma już 5 bramek w 4 spotkaniach Coupe de France (puchar Francji), choć oczywiście nabił sobie ten licznik w starciach z rywalami z niższych lig. Był też skuteczny w fazie grupowej Ligi Europy, strzelając dwa gole Galatasaray Stambuł i po jednym w meczach z Lazio Rzym i Lokomotivem Moskwa. W rozgrywkach ligowych było gorzej, dlatego w pewnym momencie został wyceniony przez dyrektora sportowego Marsylii. Pablo Longoria przyznał w rozmowie z telewizją Sky Sport, że ze względu na niestabilną sytuację finansową klubu (oraz utratę przez Polaka miejsca w wyjściowym składzie, choć tego już nie dodał) chętnie wysłucha ofert. Liczył na zarobek rzędu 20 mln euro.

W tamtym momencie kolejny raz z agentami 61-krotnego reprezentanta Polski skontaktowali się przedstawiciele Juventusu Turyn. „Stara Dama” po odejściu Cristiano Ronaldo cierpiała na brak skutecznej „9”, a Milik zawsze miał u tamtejszych dyrektorów wysokie notowania. Ostatecznie drużyna Wojciecha Szczęsnego sięgnęła do kieszeni głębiej i wyciągnęła z Fiorentiny Dušana Vlahovicia, będącego objawieniem tego sezonu Serie A.

Milik pozostał w Marsylii, ale dziś nie żałuje tego ani on, ani włodarze klubu z południa Francji. Przestał sobie zaprzątać głowę ewentualnym transferem i skupił się na pracy, czego efektem był m.in. ten genialny występ z Angers, kiedy to trzykrotnie wpisał się na listę strzelców.

 

W ten sposób niejako odpowiedział trenerowi Jorge Sampaolemu, bo Argentyńczyk posadził go na ławce w starciu z Olympique Lyon, mimo że kilka dni wcześniej strzelił bramkę w pucharowym starciu z Montpellier. W 1/8 finału Coupe de France Maryslia dzięki trafieniu Milika remisowała po 90 minutach, a potem wygrała konkurs jedenastek. Polak wykorzystał swoją próbę.

Cała Francja broni Milika

O tym, że Sampaoli potrafi być dziwakiem, przekonywaliśmy się już wielokrotnie, a najbardziej jaskrawym przykładem był mundial w Rosji, kiedy prowadził ojczystą Argentynę. Po hat-tricku z Angers Milik wyszedł w pierwszym składzie na mecz Niceą, który nie wyszedł całej drużynie (Marsylia przegrała 1:4), choć akurat do Polaka nikt nie miał większych pretensji. Co zrobił Argentyńczyk? Posadził go w niedzielę na ławce w starciu z FC Mtez. Marsylii szło jak po grudzie, dlatego w 76 min wpuścił Polaka na boisko przy stanie 1:1, na sześć minut później Milik zrobił to:

 

Przewrotka naszego reprezentanta zapewniła marsylczykom cenne trzy punkty, dlatego po ostatnim gwizdku postanowił wbić szpilkę trenerowi. Zapytany przez żurnalistę Amazon Prime Video dlaczego znów rozpoczynał mecz na ławce, odpowiedział:

„Są pewne rzeczy, których nie rozumiem, ale staram się po prostu wykonywać swoją pracę.”

Sampaoli został poproszony o odniesienie się do słów Milika, ale nie chciał zaogniać konfliktu, o ile takowy istnieje. To jedna z teorii spiskowych podsycana przez dziennikarza „L’Equipe” Damiena Degorre. Wtóruje mu redaktor „France Football” Nabil Djeritt mówiąc: „Sampaoli musi przestać upokarzać Milika.”

Nie potrafię wyjaśnić, czego on nie rozumie. Jestem bardzo zadowolony z tego, co dał drużynie. To był wyjątkowy gol strzelony przez gracza o bardzo wysokiej jakości. Graczy takich jak on nazywam „absolutnymi”. Mają oni zdolność decydowania o losach meczów, zwłaszcza gdy mają tak mało miejsca w polu karnym. Cieszę się, że mam go w drużynie, ale liczy się przede wszystkim zespół. Najważniejszy jest klub, a nie konkretny przypadek tego czy tamtego zawodnika –  powiedział wzburzony Sampaoli.

Jego zachowania najwyraźniej nie rozumieją francuscy eksperci. Zerknijmy na nagłówki w tamtejszych mediach:

„Strzelił wzniosłego gola akrobatyczną przewrotką. Świetne zagranie” – czytamy na laprovence.com

„Milik, bohater wieczoru! Autor rewelacyjnego trafienia. Osiągnięcie, które prawdopodobnie będzie jednym z najpiękniejszych w tym sezonie” – footmercato.net.

Jeszcze większą presję na Sampaolim wywarł… syn prezydenta klubu Stephane Tapie. Zapytany przez portal SportoweFakty.wp.pl o sytuację Milka nie gryzł się w język:

„To, co się wyrabia z Milikiem, wyprowadza mnie z równowagi! To szaleństwo, to jest nie do przyjęcia! Mając takiego piłkarza jak Milik, budujesz zespół wokół niego. Głowisz się, jak to wszystko poustawiać, żeby wykorzystać jego potencjał. Nie wciskasz Milika do swojej taktyki, swoją taktykę układasz pod Milika. Powtarzam: mamy napastnika klasy międzynarodowej. Jak dla mnie, najlepszego typowego napastnika we Francji. I co? I… nic z tego nie wychodzi. Bo trener sobie ubzdurał jakieś swoje schematy taktyczne.”

Nawet po tych słowach Sampaoli potrafił rozpocząć mecz z Milikiem na ławce, ale teraz Polak nie daje mu wyboru. Strzela grając od początku i wchodząc z ławki, więc dalsza niechęć wobec niego może mieć poważne konsekwencje dla trenera, ze zwolnieniem włącznie.

To są jednak zmartwienia Sampaolego. My już cieszymy się na myśl o możliwości ponownego ustawiania będącego w takiej formie Milka obok Roberta Lewandowskiego w najważniejszych meczach kadry. Rosjanie o takich snajperach mogą tylko pomarzyć, więc należy oczekiwać, że Czesław Michniewicz będzie umiał to wykorzystać.

Fot. twitter.com/OM_Officiel

Piotr Janas
Piłka nożna
Translate »