wstecz

UFC wróci do Polski dla… Czechów?

Jest szansa, że będziemy świadkami kolejnej gali federacji Ultimate Fighting Championship w Polsce. Największa i najbardziej prestiżowa organizacja MMA na świecie gościła nad Wisłą w 2015 roku (Kraków) i w 2017 roku (Gdańsk), a teraz może wrócić, by przyciągnąć nie tylko polską, ale i czeską publiczność. Furorę w UFC robi Jiří Procházka, którego na pojedynek wyzwał Jan Błachowicz — nr 1 w rankingu kategorii półciężkiej.

To, co najważniejsze dla potencjalnej gali w Polsce wydarzyło się tak naprawdę w… Singapurze. Na gali UFC 275 „Czeski Samuraj” Jiří Procházka pokonał w walce o pas mistrza kategorii półciężkiej Glovera Teixeirę, czyli niedawnego pogromcę Jana Błachowicza. To Brazylijczyk zabrał cieszynianinowi tytuł, który Polak zaciekle stara się odzyskać. Starał się o walkę rewanżową, ale pierwszy w kolejce był Czech, który po spektakularnej walce, pełnej zwrotów akcji, odebrał pas prawie 43-letniemu Brazylijczykowi. Ich pojedynek długo był wyrównany i sędziujący go eksperci uważali, że idą łeb w łeb, ale w 5. rundzie Procházka poddał rywala.

  

Błachowicz bacznie przyglądał się temu pojedynkowi. Specjalnie po to poleciał do Singapuru i zaraz po ogłoszeniu werdyktu rzucił Czechowi wyzwanie, mówiąc potem w mediach o potencjalnej „bitwie o Europę”. Polsko-czeskie starcie mogłoby przyciągnąć dziesiątki tysięcy kibiców na trybuny i setki tysięcy, jeśli nie miliony przed telewizory. Dana White i pozostali ludzie z UFC zdają sobie z tego sprawę, dlatego wielce prawdopodobne jest, że Procházka w pierwszej obronie pasa skrzyżuje rękawice właśnie z „Cieszyńskim Księciem” i to na jego terytorium.

Kolejka chętnych

Wprawdzie Błachowicz nie jest jedynym potencjalnym rywalem dla Czecha, ale zdecydowanie najbardziej prawdopodobnym. Po pierwsze: jest numerem 1 w rankingu kategorii półciężkiej. Awansował tam po wygranej z Austriakiem Aleksandarem Rakiciem, którego pokonał na gali UFC Vegas 54. Wprawdzie niektórzy mają zastrzeżenia co do stylu, ponieważ de facto Austriak w III rundzie doznał kontuzji kolana i nie był w stanie kontynuować walki.

  

Oto jak do tego doszło:

  

Po drugie: chce tego sam Procházka, a jego obóz także ma tu coś do powiedzenia. Wprawdzie federacja chciałaby także przeciwstawić reprezentantowi naszych południowo-zachodnich sąsiadów wygranego z walki Magomed Ankalaev — Anthony Smith, ale to Błachowicz jest rankingową jedynką i powinien mieć pierwszeństwo.

Po trzecie: zwykle kiedy pas traci tak zasłużony dla danej organizacji zawodnik, jakim niewątpliwie dla UFC jest Teixeira, może liczyć na szybki rewanż. Kolejnym argumentem za takim rozwiązaniem jest przebieg pierwszej walki obu Panów, który porwał publiczność. „Czeski Samuraj” nie wyklucza takiego scenariusza i powiedział wprost:

– Myślę, że najbardziej niebezpiecznym gościem po mnie w tej dywizji jest Jan Błachowicz. On może być następnym pretendentem, ale w dalszym ciągu mam duży szacunek dla Glovera, więc uważam, że fajną opcją byłby rewanż. Muszę się zastanowić oraz porozmawiać z UFC, a także moim menadżerem.

Sęk w tym, że na taki rewanż niezbyt chętnie zapatruje się… Teixeira. Brazylijczyk powiedział otwarcie, że zamierza zakończyć karierę w tym roku, a ta porażka raczej go przybliża, aniżeli oddala od tego momentu. Mało prawdopodobne, by stawką jego ewentualnej pożegnalnej walki był pas mistrzowski.

Polscy zawodnicy już coś wiedzą

Planom organizacji trzeciej gali UFC w Polsce raczej nie posłużyła druga porażka Joanny Jędrzejczyk z Chinką Zhang Weili, po której była mistrzyni wagi słomkowej, ze łzami w oczach, ogłosiła zakończenie kariery. Nadal jest jednak postacią niezwykle lubianą i rozpoznawalną w Polsce, więc UFC mogłoby wykorzystać ją do promocji gali nad Wisłą. I to dosłownie nad Wisłą, po potencjalnym miejscem na organizację gali jest Stadion PGE Narodowy w Warszawie.

– Janek wygrał i idealnie pasuje na walkę w Polsce z Jirim Prochazką. Z Gloverem Teixeirą również. Ostatnio wygrała w bardzo ładnym stylu Karolina Kowalkiewicz. W przypadku mojej wygranej też otwiera się dużo możliwości. Na pewno UFC miałoby predyspozycje, żeby zapełnić Stadion Narodowy – powiedział Mateusz Gamrot. „Gamer” 25 czerwca zmierzy się z Armanem Tsarukyanem w walce wieczoru na gali UFC on ESPN w Las Vegas.

Jeszcze więcej przed walką z Zhang mówiła Jędrzejczyk, która wprost przyznała, że wie o zabukowaniu przez UFC terminu na galę w Polsce w 2022 roku. – Ja to wiem od pół roku. Dla mnie to jest dziwne, bo już powinno się coś dziać. Oczywiście, UFC mi nie chce powiedzieć, ale mam tę informację ze swoich sprawdzonych kontaktów – rzuciła była mistrzyni kategorii słomkowej.

Drogę do mistrzowskiej walki, już drugiej w karierze, rozpoczęła inna Polka – Karolina Kowalkiewicz. W pierwszej przegrała z Jędrzejczyk, potem miała serię słabszych występów, ale ostatnio zmieniła swoje życie, zrezygnowała z przygotowań w Polsce i postawiła na słynną amerykańską American Top Team, gdzie trenowała razem ze swoją dawną oponentką. Niedawno Kowalkiewicz wygrała z Amerykanką Felice Herrig i już ostrzy sobie walkę na kolejny pojedynek i to w Polsce.

– Pewne informacje do mnie docierają. W tej chwili nie mogę powiedzieć więcej, ale gdyby w drugiej połowie roku odbyła się gala w Polsce, to bardzo chciałabym na niej zawalczyć – powiedziała. Nieco bardziej konkretny był jej mąż i zarazem trener Łukasz Zaborowski. Jego zdaniem do ustalenia pozostała jedynie jedna z dwóch rozważanych lokalizacji oraz konkretny termin.

– Z tego co słyszałem, to ta gala się odbędzie. W grze są dwie areny, a jedną z nich jest Stadion Narodowy. Pytanie, kto z Polaków mógłby wtedy zawalczyć o pas – mówił jeszcze przed pojedynkiem Jędrzejczyk z Zhang.

Wiadomo już, że „JJ” podczas potencjalnej gali w Polsce w oktagonie nie zobaczymy, ale cały czas w grze o pas jest Jan Błachowicz, rosnącą siłą staje się Mateusz Gamrot, a na dobre tory wróciła Karolina Kowalkiewicz. No i przede wszystkim Jiří Procházka, który z pewnością ściągnąłby na trybuny w Polsce tysiące swoich rodaków. Za oceanem mówi się, że Dana White chciałby zrobić ukłon w stronę jego kibiców, ale nie ma przekonania co do robienia gali w Czechach. Woli zaprosić fanów Procházki do Polski, gdzie ma już sprawdzony grunt i wie, że nie będzie problemów z wypełnieniem nawet największych aren. Od plotek aż huczy, więc pozostaje nam zaczekać na oficjalny komunikat UFC.

FOT. Wikimedia Commons

Piotr Janas
MMA

Udostępnij

Translate »