Wywiad z Sabiną „Starką” Worosz: od podwórka do trików obok Ronaldinho
Od podwórkowych gier z chłopakami, przez treningi w Resovii, aż po murawę dzieloną z samym Ronaldinho. Sabina „Starka” Worosz to zawodniczka-influencerka, która udowadnia, że w piłce nożnej nie ma granic, a determinacja i pasja potrafią skruszyć każdy stereotyp.
Dziś jest nie tylko mistrzynią techniki i freestyle’u, ale przede wszystkim inspiracją dla tysięcy młodych dziewczyn z Polski, które marzą o podbiciu boiska. W wywiadzie dla TheSport.pl opowiada o swoich początkach, miłości do ulicznego futbolu i o tym, jak to jest budować własną drogę w dyscyplinie, które do niedawna wydawała się wyłącznie „męska”.
Skąd wzięła się Twoja zajawka na piłkę nożną? Czy od małego kopałaś piłkę na boisku, czy może ktoś Cię do tego zachęcił?
Zawsze się śmieję, że mając 5-6 lat, po prostu szłam, potknęłam się o piłkę i tak już została mi przy nodze. Prawdziwa historia jest jednak podobna do wielu innych. Tata zaczął ze mną kopać, bo widział, że mnie do tego ciągnie. Potem, już w pierwszej klasie podstawówki, zaczęłam grać z chłopakami na WF-ie. Musiałam walczyć o swoją pozycję, pokazywać, że ja też gram i też potrafię!
Potem kuzyn zaczął ze mną grać praktycznie codziennie i tak już zostało do dziś. Tylko w międzyczasie ekipa, z którą spędzałam praktycznie 24/7 na boju się rozeszła. Byliśmy w wieku gimnazjalnym i każdy w końcu zaczął mieć swoje priorytety. Ja zostałam w 110% przy piłce.
Kiedy był Twój pierwszy profesjonalny trening?
Rodzice zapisali mnie – na moją prośbę i po codziennym „ględzeniu” – na treningi w sekcji kobiet Resovii Rzeszów. Wtedy też zaczęłam szukać alternatywy dla standardowej piłki. Chciałam robić coś sama na boisku i tak odkryłam freestyle football. I tak bawię się piłką od 20 lat, od około ośmiu intensywnie ją podbijam.
Pamiętasz ten moment, w którym piłka przestała być tylko zabawą, a stała się sposobem na życie?
To było bardzo płynne, nie wskażę jednego konkretnego momentu. Od zawsze nie wyobrażałam sobie życia bez piłki, ale za dzieciaka to była po prostu czysta radość. Później, gdy trenowałam freestyle i widziałam progres, zauważyłam, że to mój sposób na odstresowanie się i bycie w swoim świecie.
Całkowicie postawiłam na to, gdy zaczęłam nagrywać swoje triki i wrzucać je do sieci. Dzięki temu dzielę się pasją z dzieciakami, które obserwują mnie w mediach społecznościowych oraz z tymi, z którymi widzę się na zajęciach i treningach.
Skąd wzięła się ksywka „Starka” i czy ma ona jakąś ukrytą historię, o której fani jeszcze nie wiedzą?
Ksywka Starka w sumie nie wzięła się z jakiejś super-ekstra historii życia. Po prostu w ekipie byłam najstarsza i mówili do mnie „Stara”. Kiedyś podczas gry ktoś zawołał do mnie zdrobniale „Starka” i tak już zostało do dzisiaj!
Jak wygląda Twój typowy dzień treningowy? Jak udaje Ci się utrzymać precyzję i kontrolę nad piłką?
Aktualnie treningi dzielę na dwa rodzaje. Na boju trawiastym – tutaj skupiam się głównie na wkręcaniu piłki do bramki, z różnych odległości i kątów (przy okazji wpada nagrywanie wyzwań piłkarskich).
Natomiast na boju asfaltowym/parkingu – „tańczę z piłką”, czyli trenuję Street Soccer (piłkę uliczną), którą UWIELBIAM! Tutaj nauczyłam się zakładać „siatki” przeciwnikom, a także, żeby piłka kleiła się stopy i była mega krótko prowadzona.
A co z Twoimi trikami polegającymi na żonglerce piłką nożną, przeznaczasz na to również specjalny trening?
Tak, chodzi tutaj o tzw. Freestyle football, gdzie do perfekcji opanowałam żonglerkę obiema nogami, bo to postawa i bez tego ani rusz dalej z triczkami. We „free” to klejenie piłki na stopie chyba najlepiej opanowałam i pomogło mi w tym, co dzisiaj umiem.
Jak zaczynałam, to chciałam mieć technikę, żeby ta piłka się mnie trzymała tak, jak u Brazylijczyków. Widziałam w telewizji Ronaldinho w reklamie, jak robi „dookoła świata” i miałam taką myśl – „ja też tak chcę!”.
Nagrywałam telefonem reklamę i w zwolnionym tempie analizowałam każdy ruch przy robieniu danego triczku. Taka analiza mi mega pomogła ze względu na to, że nie muszę teraz już oglądać tutoriali na YouTube. Jestem w stanie „czytać” ruchy ciała na bieżąco.
Kiedy zdałaś sobie sprawę, że to freestyle, a nie standardowa gra na pełnowymiarowym boisku to Twoja ścieżka?
Zdecydowanie w momencie kiedy, zostałam sama na boju i musiałam znaleźć sposób, żeby ta piłka się mnie słuchała. Dodatkowo pojawiła się też myśl w głowie, że gra w drużynie piłkarskiej no nie jest dla mnie. Jestem indywidualistką. Nie lubię być ograniczana i szufladkowana do konkretnej pozycji i miejsca na boisku.
Nie mam problemu, żeby przyznać, że jestem typem „starej szkoły piłki”, gdzie biega się zawsze i wszędzie na boisku. Jak już zaczęłam próbować triczki, to czułam tę satysfakcję. Czułam tę ciekawość tego, co mogę jeszcze zrobić zaraz i widziałam progres, a to dodatkowo daje kopniaka do działania.
Z czasem pomyślałam sobie, że dziewczyny tego nie robią, a ja to robię i to jest mega fajne, więc warto się wyróżnić i tym bardziej pokazywać to na social mediach. Pokazać młodym dziewczynom, piłkarkom czy chłopakom, że dziewczyna też może i może mieć lepszą technikę niż nie jeden z nich!
W kontekście piłki kobiecej nieraz można spotkać się z opiniami, że to sport dla chłopaków. Czy spotkałaś się jeszcze z jakimiś stereotypami, które Twoim zdaniem są bezzasadne?
Zdecydowanie. Są komentarze, które czasem przemykają mi przed oczami. Jest to, na przykład „do garów, kuchni, a nie na boisko się pchasz”. Rozumiem, że kobieta jest przypisywana do tych czynności od X lat, alejest równouprawnienie i każdy może coś ugotować i każdy może iść na bojo sobie pokopać i każdy może nagrać Tik Toka.
Tak samo wyśmiewanie, że kobieta nie daje rady z chłopakami na boisku w grze bark w bark. To jest oczywiste, ale jak widać nie dla wszystkich na świecie. Po prostu kobieta ma inną budowę fizyczną od mężczyzn i to jest wiadome, że będzie fizycznie słabsza.
Czy czujesz, że postrzeganie kobiecego futbolu w Polsce realnie się zmienia? Co Twoim zdaniem jest jeszcze do poprawy?
W porównaniu do tego, co było, jak ja zaczynałam grać w piłkę, gdzie nie było praktycznie klubów piłkarskich dla dziewczyn i co krok słyszałam tylko głupie komentarze, które zdecydowanie miały mnie odciągnąć i zniechęcić do piłki, to teraz jest lepiej.
Jednak nie można tutaj się cieszyć bardzo dużym progresem, bo głównie mężczyźni mają nadal sceptyczne nastawienie do dziewczyn grających w piłkę nożną i rzucają te zbędne komentarze, niestety…
Dużym plusem jest to, że dziewczyny, które chcą zacząć grać, mają już teraz zdecydowanie gdzie to robić, bo jest dużo już sekcji kobiet w klubach piłkarskich i piłka kobieca w Polsce ma więcej możliwości i jest więcej funduszy do inwestowania w rozwój.
Dostajesz dużo wiadomości od młodych dziewczyn, dla których jesteś idolką. Która z tych historii zapadła Ci najbardziej w pamięć? Czy czujesz wtedy presję, czy raczej dumę?
Piłkary dużo do mnie piszą to racja i jestem z tego zdecydowanie dumna!
Dziewczyny przekazują często w wiadomościach wsparcie i dziękują mi za to, co tworzę. Im to pomaga i łapią więcej pewności siebie. Zdarza się też, że w wiadomościach widzę, jak dziewczyny mega dobrze radzą sobie na meczach czy turniejach, bo podsyłają mi relacje i wyniki.
A najbardziej pojawia mi się uśmiech na twarzy, kiedy widzę wiadomość z treścią, że wróciła do piłki po kilku latach, bo dałam bodziec do tego albo że zaczęła grać! No piękna sprawa serio! Dla takich momentów właśnie robię to, co robię, bo moim celem jest zaangażowanie jak największej ilości dziewczyn do gry.
Jakie rodzaje treści są najchętniej oglądane przez Twoich followersów?
Zdecydowanie najlepiej odbierane są treści edukacyjne i ciekawostki. Skupiam się na tutorialach oraz konkretnych przykładach treningów i rozgrzewek. Chcę dzielić się swoją wiedzą i oferować dzieciakom to, czego mi samej brakowało, gdy zaczynałam swoją przygodę.
A jak wygląda demografia Twoich odbiorców?
Głownie, oglądają mnie dzieciaki i młodzież. Są ciekawi świata i chcą się dowiadywać czegoś nowego – najlepiej połączonego z rozrywką. Ja też chcę pokazywać, że piłka może być tą rozrywką, bo to nie jest tylko kopanie na bramkę, że tak powiem.
Zauważyłam, że na TikToku kluczem jest przyciągnięcie uwagi od pierwszej sekundy. Najlepiej sprawdzają się tam ciekawostki oraz dynamiczne, szybko tłumaczone tutoriale. Moim zdaniem Instagram działa obecnie na bardzo podobnych zasadach, natomiast Facebook przyciąga starszą widownię, która zdecydowanie bardziej ceni treści o charakterze rozwojowym.
Jakie masz plany na przyszłość? Nad jakimi projektami aktualnie pracujesz i kiedy szczególnie warto śledzić Twoje poczynania w sieci i na eventach?
Dużo się dzieje. Największy projekt, w którym mam okazję uczestniczyć, to na pewno GALACTICOS SHOW gdzie jestem „galaktycznym influencerem” ibędę miała okazję już po raz drugi być na ten samej murawie co Ronaldinho! Będzie też legenda piłki ulicznej Edgar Davids – Król!
Oprócz tego cały czas działam aktywnie, szukam inspiracji, pomysłów, nagrywam i tworzę z bardzo dużą intensywnością. W tym roku będzie też mundial, więc tutaj na pewno będzie się dużo dziać i kręcić wokół piłki co mnie bardzo cieszy!
Szybkie pytania do Sabiny „Starki” Worosz
Jaki jest Twój ulubiony model butów?
Nike STREETGATO na lifestyle i piłkę uliczną, a jeśli chodzi o granie na boju czy hali to zdecydowanie Nike Hypervenom Phantom 1 w colabo z Neymarem.
Jaka jest Twoja ulubiona koszulka?
Ciężko tutaj wybrać i szybko odpowiedzieć, bo tych koszulek jest 40 w mojej kolekcji, ale wydaje mi się, że moją najbardziej sentymentalną koszulką jest koszulka Ronaldo z reprezentacji Portugalii z Euro 2016. Miałam ją ubraną w momencie kiedy go zobaczyłam pierwszy raz na żywo!
Muszę też wyróżnić koszulkę reprezentacji Brazylii z nazwiskiem Neymara i numerem 10. Mam do niej ogromny sentyment, bo to właśnie od niej zaczęła się moja cała kolekcja.
Jakie jest Twoje wyjątkowe wspomnienie związane z piłką nożną?
Mecz Polska-Portugalia na Stadionie Narodowym. Widziałam wtedy pierwszy raz Cristiano Ronaldo w akcji, widziałam jego bramkę na żywo i zrobił „SIUUU!” do mojego rogu na stadionie!
Drugie wydarzyło się podczas Ronaldinho Show. Mogłam stanąć obok Ronaldinho na jednej murawie!
Gdzie widzisz siebie za 5 lat?
Zdecydowanie z piłką. Może z własnym projektem z piłkarkami albo dzieciakami. Działać przy naszej repce – to jest chyba to.