Carlos Sainz przedłuża kontrakt z Ferrari

Carlos Sainz może być już spokojny o swoją przyszłość w królowej sportów motorowych, Hiszpan przedłużył kontrakt ze Scuderią Ferrari do 2024 roku. Tym samym stajnia z Maranello ma już potwierdzony skład na najbliższe dwa sezony. 

Drogą swojego idola

Carlos Sainz wielokrotnie mówił, że jego największym bohaterem i idolem jest Fernando Alonso. Młody Hiszpan ma to szczęście, że pomimo trzynastu lat różnicy między nimi, wciąż rywalizują ze sobą na torach Formuły 1. Sainz rozpoczął swoją karierę w F1 w 2015 roku w zespole Scuderia Toro Rosso. Co ciekawe dawniej ten zespół nosił inną nazwę, konkretniej Minardi. To w tym zespole swoją karierę rozpoczął Fernando Alonso. W 2006 roku, kiedy to Alonso walczył o swój drugi tytuł mistrzowski w barwach Renault, zespół Minardi zmienił nazwę na Scuderia Toro Rosso, po tym jak został wykupiony przez koncern Red Bulla. 
To właśnie w tym zespole swoje pierwsze szlify mieli zbierać młodzi kierowcy z programu juniorskiego Red Bulla. To tutaj ścigali się tacy zawodnicy jak Sebastian Vettel, Daniel Ricciardo, Max Verstappen, czy też Carlos Sainz. Młody Sainz debiutował wtedy razem niepełnoletnim Maxem Verstappenem. Młody Holender robił furorę w tym sezonie, dwukrotnie ocierając się o podium w szalonych wyścigach na Węgrzech i w USA. Nie da się jednak ukryć, że te dwa szalone wyścigi i awaryjność jednostki napędowej Renault wypaczyły wyniki Carlosa Sainza. Hiszpan w tamtym sezonie skończył sezon na piętnastym miejscu z osiemnastoma punktami na koncie. Warto jednak zaznaczyć, że nie ukończył aż siedmiu wyścigów z powodu problemów technicznych. W każdym z tych wyścigów, z których się wycofał, walczył o solidne punkty. Dla porównania Verstappen nie ukończył tylko czterech wyścigów z czego dwa razy przez swoje błędy. 

Kolejne półtora roku Hiszpan spędził jeszcze w zespole Toro Rosso. W końcówce 2017 roku Sainz zastąpił Jolyona Palmera w ekipie Renault. Warto też wspomnieć, że w tym okresie swój powrót do kokpitu bolidu F1 rozpoczynał Robert Kubica, niektórzy dziennikarze z padoku Formuły 1 nie wykluczali zastąpienia Palmera właśnie przez Kubicę. Ostatecznie francuski zespół postawił na młodego Hiszpana, dla którego był to kolejny zespół, w którym ścigał się jego idol. Po w miarę udanej końcówce sezonu 2017, sezon 2018 okazał się dość słaby w wykonaniu Sainza, Hiszpan udał się na sezon 2019 do zespołu McLarena, który rozpoczynał rewolucje, u której sterów zasiadł Zak Brown. Był to zarazem kolejny zespół, w którym ścigał się Alonso. Sezon 2019 był fenomenalny dla Carlosa Sainza, Hiszpan zdobył swoje pierwsze podium w karierze, a także zdobył pierwsze podium dla McLarena od 2014 roku. Sainz skończył sezon na szóstym miejscu w klasyfikacji generalnej, natomiast McLaren uplasował się na czwartym miejscu w klasyfikacji konstruktorów. 

 

W kolejnym sezonie Sainz otarł się o wygraną na torze Monza, ostatecznie kierowca McLarena ponownie skończył szósty w klasyfikacji kierowców, a McLaren po raz pierwszy od siedmiu lat znalazł się na podium klasyfikacji konstruktorów. 

Zasłużony kontrakt

Carlos Sainz po znakomitych dwóch sezonach w zespole McLarena przeszedł do Scuderi Ferrari, gdzie w latach 2010-2014 startował oczywiście Fernando Alonso. Stajnia z Maranello po okropnym sezonie 2020 musiała powrócić na właściwe tory. Tak też się stało, dzięki równej jeździe Sainza i Leclerca Ferrari zakończyło sezon na trzecim miejscu w klasyfikacji konstruktorów. Sainz cztery razy wizytował na podium i skończył sezon na piątym miejscu w klasyfikacji kierowców. Hiszpan pokonał swojego kolegę z zespołu, Charlesa Leclerca, który uchodzi za jednego z najlepszych zawodników w stawce. Sezon 2022 Ferrari rozpoczęło najlepiej, jak tylko można sobie było wyobrazić. W Bahrajnie Leclerc wygrał, a Sainz dojechał drugi, w Arabii Saudyjskiej Leclerc był drugi, a Sainz trzeci. W Australii niestety tylko Leclerc dojechał do mety. Nie zmienia to faktu, że Ferrari jest zachwycone postawą Hiszpana i przedłużyli z nim kontrakt.

– Jestem bardzo szczęśliwy, że przedłużyłem kontrakt ze Scuderią Ferrari. Zawsze mówiłem, ze nie ma lepszego zespołu Formuły 1, w którym mógłbym się ścigać i po ponad roku z nimi mogę potwierdzić, że założenie tego kombinezonu wyścigowego i reprezentowanie tego zespołu jest wyjątkowe i nieporównywalne. Czuję się mocniejszy dzięki odnowieniu kontraktu. Nie mogę się doczekać, aby ponownie wsiąść do samochodu i robić wszystko, co w mojej mocy, aby zadowolić fanów Ferrari. F1-75 udowadnia, że jest najlepsze w stawce i może mi pozwolić na walkę o moje pierwsze zwycięstwo w Grand Prix – przekonuje Sainz.

Stabilność zespołu z Maranello potwierdza również sam szef zespołu, Mattia Binotto: – Powiedziałem kilka razy, że mamy najlepszą parę kierowców w Formule 1, a więc z każdym mijającym wyścigiem przedłużenie kontraktu Carlosa wydawało się całkowicie naturalnym krokiem. W poprzednim sezonie i na początku tegorocznej kampanii potwierdził, że ma talent, ma wszystko, czego od niego oczekiwaliśmy. Będąc poza samochodem także ciężko pracuje, mając oko na najmniejsze szczegóły. Pomoga to nam wszystkim się rozwijać i poprawiać. Razem możemy dążyć do ambitnych celów. Razem z Charlesem mogą napędzić legendę Ferrari i napisać nowy rozdział w historii tego zespołu.

Fot. Twitter

Autor: Maksymilian Marciniak

Udostępnij

Translate »