Ciemna strona meczu gwiazd. Problem z wypłacalnością
Wypłacalność organizatorów wydarzeń sportowych w Polsce po raz kolejny staje pod znakiem zapytania. Mecz legend Ultimate Legends Night we Wrocławiu, zorganizowany w maju przez byłego piłkarza Piotra Ćwielonga, przyniósł znaczne straty finansowe. Choć na murawie pojawiły się światowe gwiazdy futbolu, większość uczestników do dziś nie otrzymała umówionego wynagrodzenia.
Ultimate Legends Night we Wrocławiu miało na celu konfrontację reprezentacji Polski z drużyną reszty świata. Na stadionie we Wrocławiu wystąpiło wielu utytułowanych zawodników. Można tutaj wymienić, chociażby: Rivaldo, Del Piero, Andrija Szewczenkę, czy Ricardo Quaresmę.
Stronę polską reprezentowali m.in. Jakub Błaszczykowski, Artur Boruc, Łukasz Piszczek, czy Marcin Wasilewski. Zespoły prowadzili byli selekcjonerzy: Adam Nawałka (Polska) i Michał Probierz (Reszta Świata). Mecz wygrały „Orły Nawałki” (3:0).
Pomimo szerokiej listy znanych nazwisk oraz występów artystycznych (Skolim, O.S.T.R.), frekwencja wyniosła zaledwie 12 tysięcy widzów, co stanowi 28% pojemności Tarczyński Arena we Wrocławiu. Stało się to pomimo, że ceny najtańszych biletów rozpoczynały się od 48 złotych. Portal Weszło ustalił, że aktualnie organizatorzy wydarzenia mają problem z wypłacalnością.
Kłopoty finansowe organizatora meczu gwiazd i opóźnienia w spłatach
Głównym organizatorem był Piotr Ćwielong, były zawodnik Śląska Wrocław, Wisły Kraków oraz Ruchu Chorzów. Zgodnie z zapisami w kontraktach, zobowiązał się on do uregulowania faktur w terminie dwóch tygodni od zakończenia imprezy. Najwyższe indywidualne gaże zawodników na Ultimate Legends Night sięgały 60 tysięcy euro. Dodatkowe koszty obejmowały logistykę, zakwaterowanie, wynajem stadionu, marketing oraz organizację bankietu.
Jak ustalił Jakub Białek z Weszło do tej pory deklarowane terminy płatności nie zostały dotrzymane. Z informacji zebranych wśród jedenastu uczestników oraz ich reprezentantów wynika, że dziewięciu z nich nie otrzymało należnych środków, a spłacone zostały jedynie dwie osoby.
Piłkarze dopominają się o wypłatę od trzech miesięcy
– Nie otrzymałem nic z tego, na co się umówiliśmy. Przypominam się, ale nic z tego nie wynika. Od trzech miesięcy nie dostaję żadnych konkretnych wieści – przekazał jeden z zawodników w wypowiedzi dla Weszło.
– Z tego, co wiem, większość zawodników nie otrzymała pieniędzy. Impreza jest na grubym minusie – powiedział portalowi kolejny z uczestników Ultimate Legends Night.
Piotr Ćwielong mierzy się z konsekwencjami nieudanego biznesu
– Mój wspólnik miał wziąć połowę rzeczy na siebie, ale się wycofał. Promowałem wydarzenie swoim nazwiskiem, więc nie mogłem się wycofać. To nie ja byłem odpowiedzialny za opłacenie zawodników, ale spadło to na mnie. Nikogo nie oszukałem i tak będzie już do mojej śmierci. Czasem tak jest w biznesie. Mam nauczkę na przyszłość – wytłumaczył Piotr Ćwielong w wypowiedzi dla Weszło.
– Nie uciekam od odpowiedzialności. Muszę teraz sprzedać swoje inwestycje, żeby to wszystko poukładać. Potrzebuję na to wszystko czasu. Nie schowałem się do piwnicy. Z każdym chłopakiem rozmawiałem. Tylko siedmiu zawodników nie otrzymało pieniędzy – dodał.
– Biznes był dobry. Mieliśmy najlepszych zawodników, takich piłkarzy jeszcze nie było w Polsce na podobnym evencie. Zakładaliśmy, że przyjdzie połowa stadionu. Nie pomogła nam też reprezentacja Polski, która nagle stwierdziła, że zagra we Wrocławiu trzy dni po nas (chodzi o sparingowy mecz z Ukrainą – red.). Jeśli zwykły Kowalski ma w ciągu trzech dni do wyboru mecz legend albo reprezentacji Polski, wiadomo, że wybierze reprezentację. Tego nie mogliśmy przewidzieć. Wybraliśmy Wrocław, bo przez pięć lat nic się tam nie działo – wytłumaczył Piotr Ćwielong.