wstecz

Czy Aleix Espargaro będzie w stanie walczyć o tytuł?

Aprilia i Aleix Espargaro znakomicie rozpoczęli sezon 2022 i kontynuują dobrą passę. Hiszpan liczy się w walce o tytuł. Czy Espargaro będzie jednak w stanie udźwignąć taką presję? W ostatnim wyścigu popełnił dziwny i bardzo kosztowny błąd.

Kolejny sezon i ponownie nowy mistrz?

Ostatnie dwa sezony przyniosły nam dwóch nowych mistrzów świata w klasie królewskiej. W sezonie 2020 tytuł zdobył Hiszpan Joan Mir w barwach ekipy Suzuki – tego Suzuki, które już teraz ogłasza odejście z MotoGP po sezonie 2022. Rok później koronę na głowę założył pierwszy raz w historii najwyższej klasy Francuz – Fabio Quartararo z Yamahy. Nie da się ukryć, że trochę pomógł im w tym Marc Marquez, łamiąc poważnie swoją prawą rękę na początku sezonu 2020. Hiszpan od lat był znakomity, a od połowy sezonu 2018 miał swój „prime” i wydawało się, że tylko siły nadprzyrodzone są w stanie go zatrzymać, bądź on sam. Nie można jednak odbierać zasług Mirowi i Quartararo twierdząc, że wygrali tylko dlatego, że Marc był nieobecny, bądź nie w pełni sprawny. To oni byli najlepsi, wyciskając z maszyn maksimum, a czasem po prostu chłodno kalkulując sytuację w tabeli i wyścigu. 

W obecnym sezonie wyrosło kilku niespodziewanych nowych kandydatów do tytułu, a jednym z nich jest Aleix Espargaro na swojej Aprilii.

W czym tkwi problem?

Dobra, niezawodna maszyna to jedno, talent to drugie, jednak trzecie – chyba najważniejsze – to silna i chłodna głowa. Max Verstappen, Lewis Hamilton, Iga Świątek, Rafael Nadal to tylko kilka przykładów osób o niezwykłej odporności psychicznej. Osób wchodzących na absolutne wyżyny z chłodną głową i walczących o największą stawkę. W kluczowych momentach przygotowanie mentalne robi różnice, a idealnym przykładem na to jest sezon 2018, kiedy to Sebastian Vettel i Lewis Hamilton szli łeb w łeb w walce o tytuł. W pewnym momencie Vettel zaczął popełniać dziecinne wręcz błędy. Niemcowi zależało tak bardzo, że zamiast na spokojnie podchodzić do manewrów, gubił się i odbijał – to od Hamiltona lub Verstappena, to od Daniela Ricciardo. Owszem Hamilton ostatecznie pod koniec sezonu dysponował prawdopodobnie lepszym bolidem niż Niemiec, jednak Vettel mógłby walczyć do końca o tytuł, gdyby nie błędy, na których stracił sporo punktów. 

W ten sposób dochodzimy do Aleixa Espargaro. Tajemnicą nie jest, że bracia Espargaro są dość emocjonalni. Dobrym przykładem „gubienia głowy” przez jednego z nich jest wyścig w Austrii w sezonie 2020, kiedy to KTM dzielił i rządził w domowej rundzie na Red Bull Ringu. Pol Espargaro walczył z Jackiem Millerem i ostatnie okrążenie zaczynał jako lider wyścigu z dość sporą przewagą, jednak Hiszpan zaczął popełniać błędy na hamowaniach do zakrętów 3 i 4. Miller zaatakował, zawodnicy walczyli ze sobą, ale gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Tym trzecim był Portugalczyk Miguel Oliveira z ekipy KTM Tech3, który w ostatnim zakręcie wyprzedził obu i zwyciężył, natomiast Pol dojechał dopiero trzeci.

Aleix w ostatnim czasie notuje świetne wyniki i nie traci koncentracji. Jeździ świetnie i praktycznie bez błędów ani wywrotek przez całe weekendy. Jednak w ostatnim wyścigu doszło do dość dziwnej sytuacji. Aleix startował z pole position do Grand Prix Katalonii, ale po starcie stracił prowadzenie na rzecz Fabio Quartararo, który następnie odjechał i tyle go rywale widzieli. Aleix walczył przez niemal cały wyścig o drugie miejsce z Jorge Martinem i Johannem Zarco, a na ostatnich kółkach uciekł zawodnikom ekipy Pramac i wydawało się, że kolejny raz stanie na podium, tym razem zajmując jego drugi stopień. Na ostatnim okrążeniu zawodnik Aprilii jednak zwolnił. Silnik się zepsuł? Jakaś kontuzja? Nic z tych rzeczy. Hiszpanowi pomyliły się okrążenia i myślał, że to koniec wyścigu. Espargaro przejechał w spacerowym tempie dwa pierwsze zakręty, po czym zorientował się, że jeszcze mamy wyścig. Niestety przez ten niecodzienny błąd zawodnik Aprilii stracił podium i skończył wyścig na piątej pozycji. 

 

Nasuwa się pytanie, w czym leżał problem. Zespół się pomylił, podając złą liczbę kółek? Czy jednak nerwy, jakie towarzyszyły Aleixowi podczas tej rundy, wzięły górę i popełnił błąd? Jak się okazało, chodzi jednak o to drugie – to Aleix się pomylił. Hiszpanowi bardzo zależało na jak najlepszym rezultacie w domowej rundzie na torze pod Barceloną i naprawdę świetnie jechał przez cały wyścig z wyjątkiem tego ostatniego kółka.

 

Tego typu błędy są bardzo rzadkie. Na wyświetlaczu zawodnicy widzą przecież liczbę okrążeń, a poza tym, co najważniejsze – nie pojawiła się flaga w szachownicę. Błąd dziwny i niecodzienny, a do tego niezwykle kosztowny w walce o tytuł. Zawodnik Aprilii w ten sposób stracił oprócz podium bardzo cenne punkty, a konkretniej aż 9 oczek. 

Rywale nie śpią, Quartararo pomimo nie najlepszej maszyny wykorzystał jej atuty na wolniejszych torach, a także w Hiszpanii, gdzie powinien raczej cierpieć ze względu na dwie długie proste. Bagnaia i Bastianini także są mocni i mają więcej zwycięstw, a także większe doświadczenie w ich zdobywaniu. Z punktu widzenia Hiszpana najważniejsze jest jednak teraz, aby szybko zapomnieć o tym przykrym incydencie i kontynuować świetną pracę, jaką widzieliśmy przez ten cały czas. Bywało już tak, że po kosztownym błędzie zawodnik wchodzi na kolejny poziom, tak jak Ayrton Senna po wpadce na torze w Monako, kiedy jechał jak natchniony i zamiast spokojnie dowieźć zwycięstwo z gigantyczną przewagą, rozbił swój bolid. Po tym błędzie Brazylijczyk szybko się jednak odnalazł i zdobył tytuł w świetnym stylu. 

Fot. Materiały prasowe serii

Autor Maksymilian Marciniak
Moto GPMotosport

Udostępnij

Translate »