wstecz

Kubiak: Jeżeli jesteś dobry, NFL cię znajdzie

Takiej osobowości w futbolu amerykańskim w Polsce jeszcze nie było. Gary Kubiak, czterokrotny zwycięzca Super Bowl, w tym raz jako trener główny, jest merytorycznym doradcą Panthers Wrocław. Słynny trener przyleciał do stolicy Dolnego Śląska i obejrzał ostatni mecz zespołu w European League of Football. Porozmawialiśmy z nim o jego roli w polskim klubie, jego doświadczeniu w NFL oraz perspektywach na rozwój futbolu amerykańskiego poza Stanami Zjednoczonymi. 

Co przyciągnęło do Wrocławia czterokrotnego zdobywcę Super Bowl?

Przez ostatnie kilka lat zbudowałem przyjacielską relacją z Jakubem Samelem (Head Coach Panthers Wrocław). Śmiało można powiedzieć, że połączyła nas pasja do futbolu. Imponuje mi to jak Kuba i Michał (Michał Latoś, prezes Panthers) próbują budować organizację i kulturę futbolu w Polsce. 

Podczas swojej kariery widziałem i przeżyłem dużo. Wiem, co osiągnąłem i jaką drogę musiałem pokonać. Dlatego bardzo szanuje to, jakie cele stawiają przed sobą Panthers, co już zdążyli osiągnąć i jak podchodzą do pracy tutaj we Wrocławiu. 

Wspomniał pan o przyjacielskich relacjach z trenerem Samelem. Czy to był główny powód, dla którego zgodził się pan wesprzeć Panthers swoją wiedzą i doświadczeniem? 

Jakub pracuje z tą drużyną już jakiś czas. Wie doskonale, w jakim kierunku chce iść i o co pytać. Zawsze gdy rozmawiamy, zadaje bardzo konkretne pytania. Zaimponował mi tym jak dobrze zna moją karierę. Często pyta mnie, dlaczego w tej akcji zrobiłeś to, dlaczego w taki właśnie sposób. Oczywiście później schodzimy też na bardziej ogólne tematy np. jak rola głównego trenera, organizację, filozofię budowania drużyny czy samo jej zarządzanie. Analizujemy bieżącą sytuację, mecze, treningi czy pojawiające się problemy. Naszym wspólnym celem jest praca nad tym, żeby rozwijać zespół i całą organizację. 

Na co dzień przebywa pan jednak w USA, a nie we Wrocławiu. Jak bardzo to wpływa na to ile może pan dać tej drużynie? 

Tak to prawda. Jakub i Michał pracują we Wrocławiu, gdzie co tydzień muszą być w pełnej gotowości przed każdym meczem. Ja głównie jestem u siebie w domu. Staramy się jednak maksymalnie wykorzystywać dostępne możliwości. Regularnie rozmawiamy przez zooma, często do późnego wieczora. Mimo tego, że dzielą nas kilometry doskonale wiem co aktualnie dzieje się w drużynie. 

Oczywiście bardzo cieszę się, że mam teraz okazję być tutaj na miejscu. Zobaczyć to wszystko na własne oczy. Poznać nie tylko to jak wyglądają treningi, stadion czy samo miasto, ale również, a może przede wszystkim to, z jakimi wyzwaniami mierzą się tutaj na co dzień Michał i Kuba. Jak w rzeczywistości wygląda budowanie tej organizacji. 

Po tygodniu spędzonym tutaj jestem pod wrażeniem tego jak zarządzany jest ten klub, pasji z jaką podchodzą tutaj zawodnicy i pracownicy Panthers. Ale coś co zaskoczyło mnie najbardziej to fani i atmosfera, jaką tworzą. Są bardzo zaangażowani, podekscytowani i głośni. To jest bardzo ważne, bo jako trener czy prezes wiesz dla kogo pracujesz i poświęcasz się. 

Teraz gdy zobaczyłem to wszystko na własne oczy, mogę potwierdzić, że Panthers zrobili bardzo duży postęp pod prawie każdym względem przez ostatnie dwa lata. 

Pamiętajmy jednak, że to wszystko jest procesem. Jeżeli chcesz regularnie rywalizować z najlepszymi w Europie, którzy są w tej grze od lat musisz być cierpliwy i pracowity. Będąc tutaj na miejscu mogę powiedzieć, że kroki które w ostatnim czasie podjęła ta organizacja są słuszne. Podekscytowanie i zaangażowanie fanów podczas meczu też są tego najlepszym dowodem. 

Czy dostrzega pan szanse, żeby zawodnicy z Panthers Wrocław trafiali do NFL?

Nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale myślę, że w jej uzyskaniu pomoże tylko ciężka praca. Oglądałem mecz z Galaxy. Kilku graczy przyciągnęło moją uwagę. Uważam, że rok ciężkiej pracy i te dzieciaki mogą mieć szansę powalczyć o marzenia. Kiedy to się zdarzy? Nie wiem. Myślę, że nie powinniśmy się tym martwić. Po prostu pracujesz, aby do tego dojść. 

Patrzę jak budowany jest tutaj zespół. W kadrze meczowej większość to polscy zawodnicy. To bardzo dobrze, kluczem do sukcesu będzie dalszy rozwój tego programu i ligi juniorów, dzięki której możesz wzmacniać pierwsze drużyny. Dlatego nie skupiajmy się na poszukiwaniu odpowiedzi na to kiedy zawodnik stąd trafi do NFL. Skupiajmy się na tym, żeby to się stało. To jest cel. 

NFL to ogromna organizacja. Działają tam duże i sprawne działy skautingowe. Jeżeli jesteś dobrym zawodnikiem to kluby NFL cię znajdą, nie ukryjesz się. 

Trenerze, wspomniał pan o meczu z Frankfurt Galaxy. Czy europejski futbol może zbliżyć się poziomem do NFL? Stać się bardzo profesjonalny i ciekawszy dla kibica?

Jak najbardziej. Ten sport może cały czas się rozwijać. Zobaczcie, siedzę tutaj i patrzę na ludzi, którzy codziennie pracują właśnie na to, aby tak się stało.

Oczywiście mamy w tej chwili różnicę w poziomie pomiędzy NFL a ELF, to dość oczywiste. Jednak raz jeszcze podkreślę, że nie dojdziesz do sukcesu bez ciężkiej pracy, dobrego programu i jego rozwoju. To wszystko jest procesem. Jeżeli nie włożysz w to czasu, wiary i pracy to niczego nie osiągniesz. Musisz myśleć pozytywnie i zrozumieć dlaczego potrzebny jest czas. Pamiętajmy też, że każdy krok może okazać się tym przełomowym, ale będzie on wynikał właśnie z procesu.

Pracował pan dla największych organizacji takich jak Denver Broncos, Houston Texans, Minnesota Vikings czy San Franciso 49ers. Czy to, co zobaczył pan tutaj we Wrocławiu było zaskoczeniem na plus lub minus?

Cały czas poznaję strukturę Panthers, z Jakubem i Michałem poznałem się już wcześniej, podczas tej wizyty będę miał też okazję poznać właściciela (Jacek Tarczyński). Ale to, co napawa mnie dużym optymizmem to pasja i zaangażowanie wszystkich osób, które pracują w klubie na wielu poziomach. Patrzę na nich i widzę grupę ludzi, która stara się razem coś stworzyć. 

Cierpliwość jest rzeczą trudną, rzadko spotykaną w społeczeństwie. Bądź cierpliwy w tym co robisz. Musisz zebrać te wszystkie rzeczy w całość. Ciężka praca, cierpliwość, wsparcie. 

Jest takie stare powiedzenie w NFL – Jeśli wszyscy nie jesteśmy po tej samej stronie, to nie mamy szans na sukces, ale jeśli wszyscy działamy wspólnie to osiągniemy cel.

Przez ostatni tydzień obserwuje jak wszyscy tutaj ciężko pracują każdego dnia. Będę trzymał za nich kciuki, są dobrzy w tym co robią i liczę, że osiągną swój cel. 

 

Miał pan też okazję przyglądać się jak wyglądają treningi. Czy zwrócił pan uwagę na coś konkretnego? 

Przede wszystkim nie zdawałem sobie sprawy z tego, że Jakub ma zawodników do dyspozycji tylko podczas wieczornego treningu. Większość łączy treningi z pracą. To duża różnica względem tego, do czego byłem przyzwyczajony w USA, gdzie miałem ich do dyspozycji przez cały czas. Gdy zawodnicy mają inne życie i obowiązki zawodowe musisz to uszanować oraz uwzględniać przygotowując ich do meczu. 

Co do samych zawodników, widziałem ich podczas treningu i meczu. Imponuje mi ich pasja, ich zaangażowanie. Widać, że grają bardzo twardo. To wymaga dużo poświęceń, wiele mówi to też o trenerze, który potrafi ich do tego namówić i zmotywować. W NFL to jest standardem, bo futbol to twoja praca. Tutaj musisz mieszać pracę, życie prywatne i futbol. 

Czy był pan zaskoczony tym jak szybko wyprzedały się bilety na mecze NFL w Europie w tym sezonie? (Więcej przeczytasz TUTAJ)

Kompletnie nie. Siedzimy teraz w siedzibie Panthers Wrocław. To właśnie dzięki m.in. nim i ELF te bilety rozeszły się tak szybko. To właśnie m.in. efekt ich pracy. Poza tym kto by nie chciał na żywo zobaczyć Toma Bradyego czy Patricka Mahomes’a w akcji? To nieistotne czy mecz rozgrywany jest w USA, Azji czy Europie. Każdy będzie chciał zobaczyć sport na najwyższym poziomie. NFL sprzedaje mecze wszędzie, bo gwarantuje produkt na stałym wysokim poziomie. Moi synowie na co dzień pracują w NFL. Drużyna jednego z nich będzie grała właśnie w Londynie, natomiast drugiego w Mexico City.  

To pójdźmy dalej. Czy uważa pan za realne, żeby drużyna z Europy dołączyła na stałe do NFL? 

Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. To bardzo duże wyzwanie pod względem logistyki. Zobaczcie jeżeli drużyna ze wschodniego wybrzeża np. Nowego Jorku gra na zachodzie, przykładowo Los Angeles lub Seattle to podróż zaczynasz w piątek, żeby zagrać w niedziele. Następnie wracasz w poniedziałek i już szykujesz się do kolejnego meczu w kolejny weekend. Teraz zespoły, które grają w Londynie mają bye week (wolny tydzień). Tak więc sami widzicie jak duże jest to wyzwanie logistyczne. 

Jak utrzymać rytm treningowy w ciągu tygodnia? Czy to rozsądne, żeby drużyny tak dużo czasu spędzały w podróży? Sami widzicie, że to trudny temat.

Jeżeli nie klub w Europie, to co sądzi pan ogólnie o powiększeniu NFL?

Najważniejsza tutaj jest jakość. Jeżeli chcesz powiększyć grono zespołów w lidze to musisz zadbać o ich jakość. Jeżeli dzięki temu poziom wzrasta to wszystko jest ok, jeżeli jest odwrotnie, to masz problem. Ciężko mi jednoznacznie odpowiedzieć na wasze pytanie. NFL to uznana duża marka, jeżeli śledzicie mecze to widzicie, że jest wiele bardzo wyrównanych spotkań. To właśnie chcą oglądać kibice. Moim zdaniem kluczowa w tym przypadku jest jakość, potem dopiero ilość.

Kończąc już, czy w takim razie będziemy częściej mogli spotkać Garyego Kubiaka w Polsce?

To była świetna wizyta. To jak zostaliśmy tutaj razem z żoną przyjęci zrobiło na nas duże wrażenie. Wrocław to piękne miasto, zobaczyliśmy wiele ciekawych miejsc i z pewnością będę chciał tutaj wrócić z całą rodziną. 

Jeszcze jedno, powiedział pan, że jeden z najlepszych graczy w historii – John Elway był pana współlokatorem, a potem go pan trenował. Zgadza się?

Tak, to było duże wyzwanie, byliśmy kumplami, ja i John piliśmy razem piwo. Był moim przyjacielem i nagle musiałem go trenować, ale to było świetne przeżycie. Grałem z nim 10 lat. Zostawiłem go na 5 i zacząłem moją karierę trenerską, Potem wróciłem i on nadal gra i wygrał Super Bowl. Wygrał swoje pierwsze mistrzostwo po 15 latach gry. To pokazuje, jak to jest trudne. Potrzeba wytrwałości, cierpliwości i ciężkiej pracy, żeby dostać się na szczyt. To świetny przykład. 

Gary Kubiak

Przez 10 lat pracował jako trener główny w NFL – przez osiem sezonów trenował Houston Texans i przez dwa Denver Broncos, z którymi wygrał Super Bowl 50 (luty 2016). W swoim dorobku ma aż cztery mistrzowskie pierścienie – wspomniany wcześniej jako trener główny oraz trzy jako asystent szkoleniowców w San Francisco 49ers i Broncos. 

W 2017 zrezygnował z prowadzenia Broncos ze względu na problemy zdrowotne. Do futbolu wrócił dwa lata później – jako asystent trenera i ofensywny koordynator w Minnesota Vikings. Aktualnie wspiera merytorycznie sztab trenerski Panthers Wrocław.

Damian Filipowski
Futbol amerykański

Udostępnij

Translate »