wstecz

Mark Noble — wymierający gatunek piłkarza?

37. kolejka Premier League była bardzo emocjonalna dla kibiców West Hamu. Nie tylko za sprawą meczu-thrilleru z Manchesterem City. Było to również ostatnie spotkanie, które na London Stadium rozegrał wieloletni kapitan zespołu, Mark Noble.

Mr. West Ham, bo tak był znany w angielskim środowisku piłkarskim, w drużynie łącznie z pobytem w zespołach juniorskich spędził 22 lata. Grubo ponad połowę swojego życia Noble na boiskach biegał w koszulce Młotów. Po tym czasie zdecydował się, że jest to odpowiedni moment na odwieszenie butów na kołek. Piłkarze tacy jak Mark Noble są coraz rzadziej spotykani.

Oddany praktycznie (nie licząc dwóch wypożyczeń i pobytu w dziecięcej drużynie Arsenalu) jednym barwom i przez lata stanowiący o sile środka pola zespołu, był wzorem dla młodszych kolegów z drużyny i kibiców West Hamu. Ale żeby  zrozumieć, to co dla drużyny z London Stadium znaczył Noble, trzeba spojrzeć na to, jak budował swój pomnik.

Jak powstawał Mr. West Ham?

Noble urodził się i wychował w Canning Town, we wschodnim Londynie. Z tego powodu już od młodzieńczych lat był wiernym kibicem West Hamu, który marzył o grze w bordowych trykotach. Udało mu się to w więcej niż 100 procentach, bo z biegiem czasu został żywą legendą klubu.

Do drużyny trafił w wieku 13 lat. Był to rok 2000 i Noble zamienił wtedy szkółkę Arsenalu na lokalny West Ham. Już 4 lata później zadebiutował w rozgrywkach EFL Cup. Kilka miesięcy później Mark Noble miał już za sobą debiut w Championship, po czym zdobył nagrodę młodego zawodnika sezonu. Zajął również drugie miejsce w plebiscycie na gracza roku w West Hamie (nagrodę zdobył Teddy Sheringham). Jednak już wtedy fani zespołu wiedzieli, że mają w swoich szeregach nie lada talent. To jak wiele dla klubu znaczy Noble pokazuje, chociażby to, że władze West Hamu zadecydowały, że nagroda dla młodego zawodnika sezonu będzie nosiła jego imię.

W trakcie swojej kariery udał się on na wypożyczenie do Hull City oraz Ipswich Town. W 2007 Noble świętował swojego pierwszego gola w barwach West Hamu, zdobył go przeciwko Brighton. Przez następne lata Noble wywalczał sobie miejsce w podstawowej jedenastce, a z każdym kolejnym sezonem coraz bardziej zżywał się z fanami oraz klubem.

Wielkim momentem, który znakomicie pokazał przywiązanie Noble’a do klubu był spadek West Hamu z Premier League. Drużyna zajęła ostatnie miejsce w angielskiej ekstraklasie podczas sezonu 2010/11, jednak pomimo tego Noble zdecydował się pozostać w klubie i walnie przyczynił się do powrotu już rok później. Zdobył wtedy nagrodę dla najlepszego klubowego gracza sezonu.

Mr. West Ham kapitanem zespołu został w 2015 roku, funkcję te przejął po Kevinie Nolanie. Noble w okresie pełnienia tej roli zapisał się w historii klubu podwójnie. Jako ostatni kapitan, który poprowadził drużynę w meczu na Boleyn Ground oraz pierwszym, który dowodził zespołem na nowym obiekcie, czyli na London Stadium.

W 2016 roku Mark Noble otrzymał specjalny benefis z okazji jego długiego stażu w West Hamie. Był nim mecz obecnych reprezentantów klubu z drużyną legend, wszystkie datki z niego zostały przekazane na cele charytatywne.

Swoją pozaboiskową klasę Noble pokazał, chociażby gdy odrzucił powołanie do kadry Irlandii. Dla reprezentacji The Boys in Green mógł grać ze względu na pochodzenie swoich dziadków, którzy urodzili się w Cork. Wczesne lata kariery spędził w młodzieżowych reprezentacjach Anglii, gdzie nawet pełnił czasem funkcję kapitana. Pomimo tego nigdy nie zdołał zadebiutować w dorosłej kadrze Synów Albionu. Swoją decyzję o odrzuceniu powołania do Irlandzkiej kadry skomentował w taki sposób.

– Mamy dobrze grających, młodych irlandzkich chłopaków, którzy zasługują i bardziej docenią występ w kadrze Irlandii niż ja. Grałem na wszystkich szczeblach młodzieżowej reprezentacji (Anglii przyp. red.), jeździłem na turnieje i śpiewałem hymn narodowy. Oczywiście nigdy nie zadebiutowałem w dorosłej kadrze. Gra dla Irlandii nigdy nie była moim celem, a jest tam gdzieś irlandzki dzieciak, którego może to ominąć, a jego marzeniem z pewnością jest gra w reprezentacji Irlandii. Nie mógłbym tego zrobić.

Mark Noble był również profesjonalistą na treningach. Wspominał o tym jego były trener, Alan Curbishley.

– Jest odpowiednim kapitanem. A dla menedżera odpowiednim zawodnikiem. Na treningu możesz mu dać dyskretne spojrzenie mówiące: „to nie jest w porządku”, a on podkręci tempo.

Klasę Noble’a mogliśmy również poznać podczas pandemii Covid-19, gdy zawodnik przeznaczył 35 tysięcy funtów na pomoc potrzebującym w Essex. Innym momentem, który pokazał wyjątkowość legendy West Hamu, było zdjęcie, które obiegło Internet po tegorocznym, wyjazdowym, zwycięstwie z Lyonem rozgrywanym w ramach Ligi Europy. Kapitan drużyny, zamiast świętować awans z kolegami, zajął się sprzątaniem szatni na Groupama Arenie.

W tym sezonie Mark Noble rozegrał zaledwie 915 minut, większość pojawiając się z ławki rezerwowych. Podczas swojej przygody z piłką nożną sięgnął jedynie po puchar za wygrane baraże w Championship, mógł do tego dołożyć Ligę Europy jednak West Ham odpadł w półfinale. Pomimo tego Mark Noble kończy karierę jako zawodnik z największą ilością meczów rozegranych dla The Irons. Jeśli wystąpi w ostatnim spotkaniu tego sezonu, swój licznik zamknie na liczbie 550 występów. W tym czasie do siatki trafił 62 razy oraz dołożył do tego 61 asyst. Pomocnik nie opuścił swojej ukochanej drużyny nawet pomimo zainteresowania takich klubów jak Spurs oraz Arsenal, z którym Noble był łączony w 2008 roku. Karierę zawodowego piłkarza kończy w wieku 35 lat jako niepodważalna ikona Młotów.

Czy lojalność dla barw jeszcze istnieje?

O tym jak specjalnym piłkarzem w historii West Hamu mówił Teddy Sheringham.

– To niezwykłe, aby w tych czasach facet grał przez całą karierę w jednym klubie. Wiem, że to się zdarza, będzie się zdarzało, oraz zdarzało się lata temu, ale teraz ludzie przychodzą i odchodzą i myślę, że to coś fantastycznego, że nadal tu jest i nigdy nie odszedł. Jest legendą West Hamu i tak powinno pozostać.

Jego wypowiedź dotknęła sedna, teraz o wiele rzadziej zdarzają się przypadki takich piłkarzy jak Mark Noble, z klasą oraz dozgonną lojalnością do barw. Jeszcze kilka lat temu mieliśmy multum piłkarzy, którzy byli oddani jednym barwom przez zdecydowaną większość swojej kariery. Ryan Giggs, Carles Puyol, Francesco Totti czy Paolo Maldini są przykładami wielkich postaci, którzy całą karierę spędzali w jednym zespole. Jednak warto sobie zadać pytanie, jak sprawy mają się obecnie?

Kibice West Hamu z pewnością mają nadzieję, że historię Noble’a powtórzy inny pomocnik, Declan Rice. Anglik przeniósł się do West Hamu z Chelsea w 2013 roku, a od kilku sezonów jest on filarem w pomocy drużyny. Już od paru okienek transferowych mówi się jednak o tym, że Rice opuści zespół i przejdzie do jednego z gigantów angielskiej piłki. Wydawało się, że odejście Rice’a było przesądzone już rok temu, podczas letniego okna, jednak włodarzom West Hamu udało się namówić piłkarza, aby ten pozostał jeszcze w zespole. Było to zapewne niesamowicie trudne, ponieważ m.in. Chelsea i Manchester United były gotowe zapłacić sporo, aby ściągnąć do siebie utalentowanego pomocnika. Teraz zdaje się jednak, że Declan opuści London Stadium. Prezentuje on już na tyle wysoki poziom, że bez problemu byłby podstawowym zawodnikiem najlepszych drużyn na świecie. Jego celem jest również gra w Lidze Mistrzów, czego West Ham nie jest w stanie mu zapewnić. Kontrakt zawodnika wygasa w 2024 roku, jednak możliwe, że już za kilka miesięcy Rice będzie reprezentował inny zespół.

Jeśli wspomniana została Chelsea to warto również spojrzeć na sytuację kadrową na Stamford Bridge. The Blues kilka lat temu otrzymali zakaz transferowy, co zmusiło ich do łatania dziur w składzie zawodnikami z akademii. Tak oto w Chelsea przodującymi postaciami jest obecnie dwóch wychowanków, Mason Mount oraz Reece James. Obaj do Chelsea trafili gdy mieli mniej niż 10 lat, a podczas swojej przygody z piłką spędzili sezon w Championship, gdzie już się wyróżniali (Mount dodatkowo rok spędził w Vitese). Obecnie żaden kibic Chelsea nie ma wątpliwości, że w składzie znajdują się teraz dwa materiały na przyszłe legendy klubu. Szczególnym ulubieńcem kibiców został Mason Mount, który wielokrotnie pojawiał się już na oprawach podczas spotkań Premier League. Nic dziwnego, ponieważ wyrasta on powoli na lidera drużyny, który może w niej spędzić wiele lat. Ostatnio pojawiły się plotki, które głoszą, że na radarze Realu Madryt znalazł się Reece James. Kibice Chelsea jednak zbytnio się tym nie przejmują i są niemal pewni, że wychowanek zostanie na Stamford Bridge. Dodatkowo potencjalnych kupców mają odstraszyć nowe kontrakty dla obu graczy, które według mediów mają być jednym z pierwszych posunięć nowych właścicieli klubu.

Będąc na wyspach warto też wspomnieć o piłkarzu, który jest nieco starszy od wspomnianej wcześniej trójki. Jest nim nominowany do nagrody gracza sezonu Premier League James Ward-Prowse. Urodził się w 1994 roku w Portsmouth i pomimo tego, że jego rodzina wspierała klub ze swojego miasta to sam James jako dziecko dołączył do największego rywala, czyli Souhtampton. W ekipie Świętych gra po dziś, a od 2020 jest kapitanem drużyny. Obecnie Ward-Prowse ma 27 lat i zaliczył już 361 spotkań dla klubu oraz 10 razy wystąpił w reprezentacji Anglii. O tym jak ważną postacią w składzie Southampton jest James Ward-Prowse może świadczyć to, że w podczas poprzednich dwóch kampanii ligowych rozegrał maksymalną dostępną ilość minut. W tym sezonie byłoby pewnie podobnie, gdyby nie czerwona kartka, którą zobaczył podczas rywalizacji z Chelsea w 7 kolejce. Jego dorobek plasuje go na zaszczytnym 4 miejscu wśród rekordzistów z największą liczbą występów dla Southampton. Do bycia samodzielnym liderem w tej klasyfikacji brakuje mu zaledwie 70 występów, przegoni tym samym Jasona Dodda i napisze historię podobną do tej, którą stworzył Noble.

Jeśli szukamy przykładów poza Wielką Brytanią to wręcz bliźniaczym przypadkiem do Noble’a jest Thomas Müller. Chłopak spod Monachium trafił do Bayernu w tym samym roku co Mark do West Hamu. Jednak w przeciwieństwie do niego nigdy nie powędrował on na żadne wypożyczenie. Przez lata przeszedł wszystkie szczeble juniorskie Bawarczyków a od ponad dekady jest członkiem pierwszego zespołu i jego ważnym elementem. Mistrz świata ma już na koncie więcej występów w czerwonych barwach niż Gerd Müller, a niedługo przegoni Olivera Kahna, oraz niewykluczone, że zostanie rekordzistą wszech czasów. Do wyniku Seppa Maiera brakuje mu zaledwie 44 spotkań. Jest to realna wizja, ponieważ niedawno Thomas Müller przedłużył kontrakt z Bayernem i barwy Bawarczyków będzie reprezentował przynajmniej do 2024 roku, oczywiście o ile w tym czasie nie opuści Bayernu, jednak na to szansę są bliskie zeru. Podczas swojej kariery zdołał już 11 razy wygrać Bundesligę, 6 razy zdobył DFB-Pokal oraz dołożył do tego 2 puchary Ligi Mistrzów. Jednak podobnie do Noble’a jest on przedstawicielem starego piłkarskiego pokolenia, które zdaje się już zanikać.

Oczywiście, tak jak wspominał Teddy Sheringham, piłkarzy takich jak Noble jest, było i będzie wielu. Sam wymieniłem jedynie kilka takich przykładów, a można ich zapewne mnożyć i mnożyć. Oprócz tych, o których wspomniałem warto też przywołać hiszpańskie podwórko gdzie znajdują się zawodnicy tacy jak Nacho Fernandez czy Koke.

Mark Noble jest jednak z pewnością jedną z ikonicznych postaci w Premier League. Mimo tego, że piłkarzem wybitnym nigdy nie był, to większość kibiców po usłyszeniu jego nazwiska uśmiechnie się i wypowie w samych superlatywach, w szczególności fani West Hamu, dla których Mark Noble jest kimś więcej niż piłkarzem. Na gracza, który zostanie ikoną klubu czekali oni długo. Oczywiście byli tacy zawodnicy jak wielki Bobby Moore lub Winston Reid. Jednak ten pierwszy grał w stołecznej drużynie blisko 50 lat temu, a Reid nigdy nie zbliżył się nawet do tego co osiągnął Mr. West Ham. Zakończenie kariery przez Noble’a jest momentem smutnym, jednak ze sceny schodzi w dobrym momencie. West Ham notuje teraz świetne występy i w kolejnym sezonie znowu zagra w europejskich pucharach, a Mark Noble uda się na zasłużoną emeryturę. Sam w dość humorystyczny sposób wypowiedział się o tym, jak spędzi przyszły rok.

– Mówiłem o tym Craigowi Dawsonowi. Ja w przyszłym roku będę leżał na plaży, a on będzie grał przeciwko Erlingowi Haalandowi!

Osoby, które będą chciały dowiedzieć się więcej o Marku Noble’u powinny uważnie śledzić konta West Hamu w social mediach. Klub ogłosił, że przygotowuje dokument pt. „One Of Our Own”, o swoim wieloletnim kapitanie.

Fot. Twitter

Autor: Patryk Smyk

Piłka nożna
Translate »