wstecz

Kaprzyk: Będziemy walczyć o najwyższe pozycje

Mateusz Kaprzyk to 20-letni kierowca ścigający się w European Le Mans Series. W rozmowie z TheSport.pl zawodnik ORLEN Teamu opowiada o swoich oczekiwaniach w związku z drugim sezonem w ELMS, specyfice tej serii, przygotowaniu fizycznym i mentalnym oraz sportowych planach na przyszłość.

Damian Filipowski: Testy przedsezonowe za tobą. Jak nastawienie i oczekiwania w związku ze startem sezonu?

Mateusz Kaprzyk: Testy wypadły pozytywnie. Znaleźliśmy odpowiednie ustawienia samochodu i stworzyliśmy dobrą bazę, którą będziemy mogli dalej rozwijać. Dobre ustawienie auta udowadniają osiągane przez na czasy, bo cały czas mieściliśmy się w okolicach piątego miejsca. Widzimy, że potencjał jest duży, kierowcy również pokazali się z dobrej strony, więc wygląda to obiecująco. Jeżeli wszystko szczęśliwie się potoczy, będziemy w stanie walczyć o najwyższe pozycje.

Tydzień przed startem sezonu to odpowiedni moment na testy? Nie lepiej byłoby mieć trochę więcej czasu?

Ciężko powiedzieć, na pewno jest wiele rzeczy do zrobienia, co stanowi trudność dla zespołów pod względem organizacyjnym, ale uważam, że nie jest to najgorsza formuła. Wydaje mi się, że jednak może być to ciekawsze i odrobinę trudniejsze, gdy jest mniej czasu na testowanie tych wszystkich rzeczy. To również większe wyzwanie dla zespołów i samych kierowców.

Motorsport to pojęcie wyjątkowo szerokie – dlaczego warto śledzić akurat serię ELMS? 

W ELMS mamy do czynienia z dużą losowością, większą niż w Formule 1 i to właśnie jest piękne w takim ściganiu. Kiedyś F1 też była bardziej losowa, nie wszystko było idealnie wyliczone, przetestowane, wypróbowane, zoptymalizowane etc. Obecnie wszyscy zbliżają się do perfekcji, to najwyższy poziom ścigania. Odbywa się to jednak kosztem nieprzewidywalności, z jaką mamy do czynienia w serii ELMS, co jest o tyle fajne dla widza, że sytuacja na torze może się mocno zmieniać. Jest wiele zmiennych, na które nie zawsze mamy wpływ. My nie mamy takich ułatwień jak DRS, więc wyprzedzanie musi być bardziej precyzyjne i oparte na umiejętnościach. To znacznie trudniejsze i te ataki są bardziej kontaktowe. Właśnie tego typu rzeczy „robią” tę serię i sprawiają, że jest ciekawa.

Niewiele mówi się o przygotowaniu fizycznym wśród kierowców – jak wyglądają one w ELMS? 

Przygotowania trwają cały czas. Nieustannie trenuję i staram się być jak najlepszy, w szczególności wykonuję wiele ćwiczeń wytrzymałościowych. Formy nie da się zbudować w miesiąc, cały czas trzeba być w toku treningowym. Dlatego od wielu lat non stop trenuję z profesjonalnymi trenerami. Wiadomo, że okres zimowy jest bardziej intensywny pod tym względem, ponieważ sezon wiąże się z mniejszą ilością czasu i zmęczeniem wyścigami.

Dbasz również o trening mentalny?

Głowa jest bardzo istotna. Wykonuję ćwiczenia na prędkość, koncentrację, pamięć, działanie pod wpływem presji i zmęczenia. Pracuję również z psychologiem sportowym, który kontroluje to, jak się zachowuję, działam i pracuję. To wszystko są rzeczy, które wpływają na końcowy wynik.

Jak duże znaczenie ma dla ciebie współpraca z psychologiem? Jakie wiążą się z tym korzyści?

Współpracuję z psychologiem od prawie dwóch lat – to proces. Największe wsparcie poczułem rok temu podczas pierwszej rundy ELMS-u. Gdy przyjechałem na testy i zobaczyłem, jak profesjonalnie to wszystko wygląda, poczułem, że to zupełnie inny poziom. Jeśli mam być szczery, w Formule 4 nie było aż tak czuć tej skali profesjonalizmu. Wywiady, atmosfera – wszystko wywarło na mnie ogromne wrażenie. Byłem tym w pewnym stopniu zestresowany i przytłoczony – pierwsza runda, nowe wyzwania, mistrzostwa Europy, nowy sponsor. Chciałem pokazać się z jak najlepszej strony na tle światowym i jako zawodnik ORLEN Teamu. Gdzieś tam był obecny Robert Kubica. Tego typu rzeczy wywarły na mnie duży wpływ. Potrzebowałem wsparcia, a po rozmowie z psychologiem je odczułem, było mi lżej, zabrał ode mnie te nerwy i stres. Łatwiej było mi skupić się na pracy.

Jak wyglądają twoje relacje z Robertem Kubicą? Wspiera cię doświadczeniem, podpytujesz go wskazówki czy traktujesz jak rywala?

Nie mieliśmy wielu okazji, aby porozmawiać stricte na temat jazdy. Gdy się mijaliśmy, to rozmawialiśmy, ale zazwyczaj odbywało się to w pędzie i na szybko. W trakcie weekendu wyścigowego nie ma zbyt wiele wolnego czasu, jest mnóstwo pracy, dużo się dzieje. W pewien sposób jest to mój rywal i mam nadzieje, że podobnie jak jemu uda mi się wystartować w mistrzostwach świata.

Jaka jest specyfika pracy trzyosobowego zespołu – jak rozkłada się budżet na sezon i w jaki sposób dopasowywuje się pojazd, aby każdy z trójki kierowców czuł się w nim komfortowo?

Jeżeli chodzi o kwotę potrzebną do startu w sezonie, to rozkłada się ona najczęściej po równo na trójkę kierowców, co odróżnia ELMS od innych serii, gdzie jeździ się samemu. Co do dopasowania to każdy kierowca ma swój indywidualny fotel. Fotel „największego” kierowcy stanowi bazę, natomiast dwaj pozostali kierowcy mają swoje, wymienne fotele. Czasami trzeba pójść na kompromis, aby to wszystko ze sobą współgrało. W naszym zespole nie ma wielkich dysproporcji, jeśli chodzi o kierowców, więc czuje się naprawdę dobrze w pozycji, jaką zajmuję. Jeżeli chodzi natomiast o stronę setupową, to tutaj również jestem zadowolony, ponieważ wszyscy w trójkę mamy podobne odczucia względem sterowania pojazdem i chcemy wprowadzać zmiany w tym samym kierunku. To idealna sytuacja w kontekście ustawienia samochodu, ponieważ oczekujemy i dążymy do tego samego, co w znacznym stopniu ułatwia pracę inżynierom.

Był karting, Formuła 4, teraz ELMS – gdzie znajduje się docelowy punkt kariery Mateusza Kaprzyka?

Zdecydowanie są to mistrzostwa świata w wyścigach długodystansowych. Do tego dążę i taki jest cel. Wiadomo, że wcześniej od zawsze to Formuła 1 była głównym celem, ale moja kariera potoczyła się w innym kierunku. Nie żałuję tego, bo naprawdę lubię te wyścigi i podoba mi się ich formuła. W wyścigach długodystansowych bardziej widoczne jest prawdziwe ściganie, jest mniej polityki. Poszedłem w tę stronę i na tym się skupiam, tym bardziej że należę do polskiego zespołu, który bierze udział w mistrzostwach świata, więc narzędzia ku temu są pod ręką. Pozostaje jedynie kwestia budżetu i umiejętności. Dostanie się również do fabrycznego zespołu, byłoby dla mnie już spełnieniem wszelkich marzeń. 

Cel na sezon 2022?

Chciałbym wskoczyć w tym sezonie do TOP3. Będę się starał dowozić jak najwyższe pozycje, dam z siebie sto procent, moi teammates również. Jeżeli to wszystko się dobrze poukłada, to mam nadzieje, że pod koniec roku będziemy mogli rozmawiać już w innych okolicznościach. Mamy ku temu ogromną motywację.

Damian Filipowski
ELMSMotosport
Translate »