Wielkie święto triathlonu odbędzie się w Polsce

To będzie prawdziwe święto całej dyscypliny. Rywalizować będą najmłodsi i najstarci, elita i amatorzy. W Olsztynie zawodniczki i zawodnicy będą walczyć o medale triathlonowych mistrzostw Europy. Imprezy o takiej randze w Polsce jeszcze nie gościliśmy. O organizacyjnych wyzwaniach oraz kondycji dyscypliny w Polsce porozmawialiśmy z Filipem Szołowskim, dyrektorem sportowym Polskiego Związku Triathlonu.

Miłosz Marek: Przed Polskim Związkiem Triathlonu organizacja mistrzostw Europy w Olsztynie, które odbędą się pod koniec maja (27-29.05). Jak wyglądają przygotowania do imprezy?

Filip Szołowski, dyrektor sportowy Polskiego Związku Triathlonu: Jesteśmy na organizacyjnej ostatniej prostej. Niewątpliwie to bardzo duże wyzwanie, bo to zawody trzydniowe o najwyższej możliwej randze w Europie. To będą mistrzostwa w kategorii elity, ale również U23 i juniorów. O medale powalczą także juniorzy w rywalizacji sztafet, jak również paratriathloniści oraz amatorów age-group. To praktycznie wszystkie możliwe kategorie. Przed nami jeszcze bardzo dużo pracy, choć wiele za nami. Mam nadzieję, że wszystko potoczy się po naszej myśli.

Opisuje Pan ogromną imprezę. Ile osób jest zgłoszonych do startów w Olsztynie?

Ponad 1000 osób będzie rywalizować w mistrzostwach Europy, a dodatkowo odbędzie się także Puchar Polski dla kategorii młodzika i juniora młodszego. W ten sposób chcemy pokazać młodym sportowcom, jak wygląda ściganie na najwyższym poziomie. Stąd specjalne połączenie wydarzeń. Zorganizujemy też biegowe zawody dla dzieci oraz aquathlonowe dla młodzieży. Możemy powiedzieć, że do Olsztyna przyjedzie 3-3,5 tysiąca osób związanych z udziałem w tej imprezie.

To będzie największa impreza w historii polskiego triathlonu?

Nie chodzi o to, żeby była największa pod względem liczby startujących. Ważne, żeby miała najwyższą rangę, a tak będzie na pewno. Do tej pory w naszej historii nie było takich zawodów w naszym kraju. Wyżej mogą być tylko mistrzostwa świata.

Przez cztery ostatnie sezony w Olsztynie rozgrywany był Puchar Europy. Najpierw tylko dla elity, potem także dla juniorów. W piątym roku organizacji imprez w tym miejscu doszliśmy do walki o medale mistrzostw Europy. Myślę, że w perspektywie kolejnych lat przyjdzie jeszcze zorganizować jeszcze większe zawody, ale teraz skupiamy się na tegorocznych zmaganiach. Jest z nimi bardzo dużo zamieszania, ale oczywiście takiego pozytywnego. Mam nadzieję, że to przełoży się na to, że zawodnicy wyjadą nie tylko z medalami, ale z uśmiechami na ustach.

To dowodzi, że Polski Związek Triathlonu jest coraz bardziej zauważalny jako organizator zawodów na wysokim poziomie?

Zdecydowanie. Jeszcze 3-4 lata temu nie mogliśmy marzyć o tym, żeby zorganizować taką imprezę. Opieraliśmy się na Pucharze Europy. Tak jak mówiłem, odbywał się w Olsztynie, a wcześniej w Poznaniu i Kędzierzynie-Koźlu. Zawody tej rangi także odbędą się w naszym kraju, już tydzień po mistrzostwach Europy. To bardzo duże wyróżnienie dla Polskiego Związku Triathlonu. Sumienna praca pod kątem organizacji przez ostatnich pięć lat została doceniona.

Jak to ma się do rozwoju całej dyscypliny w Polsce?

Pokażemy aspirującym zawodnikom, jak wygląda ścigania na najwyższym europejskim poziomie. Szczególnie tym, którzy są blisko kadry narodowej, ale do tej pory rywalizowali tylko w kraju. Specjalnie łączymy mistrzostwa Europy ze startami młodzieżowymi, żeby podglądali najlepszych. To pokaże im, jak wygląda sport wyczynowy. Zawody będą szybkie i dynamiczne. Młodzież będzie miała szansę poczuć się częścią tego wydarzenia oraz pozwoli myśleć, że wkrótce mogą być także rywalizować z orłem na piersi  o tak wielką stawkę.

W jakim momencie jest polski triathlon w swojej historii pod względem sportowym?

Na pewno możemy mówić o fali wznoszącej, choć mieliśmy przez ostatnie lata posuchę pod względem sukcesów. Nie mieliśmy żadnego reprezentanta w Tokio. To spowodowane jest też systemem kwalifikacji. Nie da się uzyskać jej jednym startem, tylko przynajmniej dwunastoma punktowanymi występami. Już teraz rozpoczęliśmy operację Paryż 2024.

Żeby startować w zawodach, które przybliżą do udziału w igrzyskach też trzeba posiadać odpowiednią rangę, która uprawnia do udziału. Jest grupa zawodników i zawodniczek, która jeździła na puchary kontynentalne i tam zdobywa punkty do rankingu światowego. W najbliższym czasie poza mistrzostwami Europy kadrowicze mają w planach start w Meksyku. Nie byłoby tego bez pracy rok wcześniej. Dlatego uważam, że znajdujemy się na fali wznoszącej. Młodzi zawodnicy, którzy przebijają się do czołówki międzynarodowej, mają realne szanse i stworzone warunki do tego, żeby rywalizować o bilet na igrzyska.

W 2021 roku reprezentantki Polski osiągnęły świetny wynik podczas mistrzostw Europy na dystansie olimpijskim. Paulina Klimas była czwarta, a Roksana Słupek dwunasta. To rezultaty, które pozwalają myśleć o kwalifikacji do Paryża, jednak to bardzo długa droga. Do tego będzie potrzebnych około 14-16 startów w najbliższych dwóch latach. Myślę, że dopniemy swego. Wierzę, że to wywalczymy. Pozostaje dalej sumiennie trenować i czekać na reprezentantów kraju, którzy pojadą na najważniejszą imprezę nie tylko wystartować, ale też walczyć o przyzwoity wynik.

Popularność dyscypliny rośnie. Chętnych do jej uprawiania nie brakuje?

To prawda. Największą popularnością cieszą się starty amatorskie. Jesteśmy bardzo zadowoleni, bo to popularyzuje dyscyplinę. Coraz więcej osób jest świadomych i zdrowych dzięki uprawianiu sportu. Polskiemu Związkowi Triathlonu najbardziej zależy na szkoleniu dzieci i młodzieży. Ta grupa ma docelowo wystartować w przyszłości w zawodach takich jak igrzyska olimpijskie. To trochę inny triathlon. Dobrze to widać na przykładzie zbliżających się ME w Olsztynie. Tam będą także starty w kategoriach age-group na dystansie olimpijskim. Tam każdy jedzie na rowerze czasowym – sam. Natomiast sport wyczynowy odbywa się w formule z draftingiem – tak jak wyścig kolarski – wszyscy jadą razem.

Od dwóch lat stawiamy coraz mocniejsze fundamenty sportu dzieci i młodzieży. Widać efekty – w 2021 było o 50% więcej startujących młodych zawodników niż rok wcześniej. Potrzebujemy jeszcze czasu na zbudowanie systemu szkolenia, naborów. Wszystko jest w trakcie realizacji, ale, jak to w sporcie, potrzeba czasu.

Czy bariera wejścia dla nowych osób chcących uprawiać triathlon jest duża? Pytam zarówno o młodzież, jak i kategorię age-group.

Zależy jak na to spojrzymy. W przypadku młodzieży problemem będzie na pewno zakup roweru. Dlatego stworzyliśmy Grand Prix w Aquathlonie – tam roweru nie potrzeba, wystarczy biegać i pływać. Z tego robimy nabory do kadry narodowej i prowadzimy program Talent ID, żeby wyselekcjonować najlepsze osoby. Chociażby Roksana Słupek rozpoczynała swoją przygodę od takiego startu w Rumi. W ubiegłym roku była 12. na mistrzostwach Europy seniorek. Bariera na pewno po jakimś czasie się pojawia, ale kluby są coraz bardziej rozwinięte. Nie trzeba mieć najlepszego sprzętu na kolarski na start. Wystarczy zwykły, używany rower szosowy za 2-3 tysiące złotych. To wystarczy do ścigania się. Jest sporo klubów w Polsce, które taki sprzęt posiadają. Rowery, pianki triathlonowe, które też na późniejszych etapach są istotne. W przypadku amatorów problemy są podobne, ale w tym przypadku przełamywane są wydawanymi złotówkami.

Widzi Pan, że triathlon staje się sposobem życia dla wielu osób? Chcąc startować na impreza różnej kategorii potrzebna jest dyscyplina treningowa oraz zaangażowanie.

Z pewnością tak. Mówimy przede wszystkim o amatorskich zawodnikach, którzy odchodzą od biurek w pracy czy wstają z kanap, żeby się poruszać. To coś, czym warto się chwalić. Cieszmy się, że społeczeństwo jest coraz bardziej świadome, jeśli chodzi o rolę sportu. Pomaga poukładać sobie wiele spraw, zrzucić parę kilogramów, ale przede wszystkim być zdrowym i aktywnym człowiekiem. W triathlonie nie ma monotonii. Mamy trzy dyscypliny. Możemy prowadzić bardzo urozmaicony trening. Fala amatorskich triathlonistów pokazała, że to podnosi poziom rywalizacji. Jest ogromna różnica między wynikami 10 lat temu a obecnie na dystansie połowy Ironmana. Na to samo liczymy w sporcie dzieci i młodzieży.

W rozmowie pojawił się kilka razy temat startów na igrzyskach olimpijskich. Czy igrzyska europejskie, które w 2023 roku odbędą się w Polsce, również będą istotną imprezą, jeśli triathlon tam się pojawi?

Zdecydowanie tak, a triathlon jest już w kalendarzu tej imprezy. Na pewno nasza reprezentacja tam się pojawi. To będzie start, na której będzie można zdobyć punkty do rankingu olimpijskiego. Tym bardziej będzie istotna ze szkoleniowego punktu widzenia. Dodatkowo to będzie możliwość pokazania Polakom triathlonu. Przełoży się to na popularyzację dyscypliny, a obyśmy mieli jeszcze wyniki podobne jak na mistrzostwach Europy w 2021 roku. Liczę, że im więcej imprez takich jak ta w Olsztynie czy igrzyska europejskie w Krakowie, tym popularność będzie rosnąć, a ludzie będą świadomi różnic między sportem amatorskim a wyczynowym.

To będzie dla was bardzo intensywny okres. Czego można życzyć Polskiemu Związkowi Triathlonu na ten czas?

Sukcesów, zdrowia i jeszcze raz sukcesów! Możemy mówić o rozwoju w przypadku sportu amatorskiego, ale dla sportowców wyczynowych najważniejszy jest wynik. Z tego zawodnicy i osoby tworzące PZTri są rozliczane. Jako związek staramy się stworzyć jak najlepsze warunki do dalszej rywalizacji.

Udostępnij

Translate »