Paweł Dawidowicz
Czesław Michniewicz twierdzi, że Dawidowicza de facto wykluczyła kontuzja. Oczywiście obecnie jest zdrowy i gra w Serie A, ale faktycznie przez długie tygodnie się leczył. Nie zmienia to jednak faktu, że rezygnujemy z 27-letniego zawodnika, który 10 listopada wychodzi z opaską kapitana Hellasu Verona na mecz z Juventusem (jego drużyna przegrała tylko 0:1), na rzecz 35-letniego Artura Jędrzejczyka.
Trzeba oddać „Jędzy”, że nie wypadł sroce spod ogona. Jest doświadczonym zawodnikiem na poziomie międzynarodowym i zna smak wielkich imprez (ćwierćfinał Euro 2016, mundial 2018), ma na koncie występy za granicą i w europejskich pucharach, ale w ostatnich miesiącach zdarzało mu się odstawać na poziomie PKO Ekstraklasy, a to już niepokojący sygnał. Nie kupujemy argumentacji, że lepiej było wziąć Jędrzejczyka kosztem Dawidowicza, ponieważ ten drugi dopiero wrócił do regularnej gry. Lepszy zawodnik grający regularnie w Serie A, niż obrońca mający problemy z piłkarzami ekstraklasy. Pamiętajmy też, że Dawidowicz był niemal tak wielkim wygranym za kadencji Paulo Sousy, jak teraz Jakub Kiwior.
Fot. PZPN