wstecz

Wciąż giną cywile, w tym sportowcy

Sytuacja na Ukrainie zbiera coraz bardziej krwawe żniwo. Na froncie giną nie tylko żołnierze, ale też cywile, a wśród nich sportowcy. Tych ostatnich, zaangażowanych w obronę swojej ojczyzny nie brakuje. Dotyczy to zawodników różnych dyscyplin, z różnych poziomów rozgrywkowych. Od amatorów, po celebrytów z pierwszych stron gazet.

Wojna na Ukrainie przybiera coraz brutalniejszą postać. Na miasta spadają bomby, rakiety ziemia – powietrze i pociski balistyczne. W użyciu jest broń, której już samo zastosowanie w ośrodkach miejskich jest uznawane przez sądy wojenne za zbrodnie przeciwko ludzkości. Celem już dawno przestały być wyłącznie obiekty i infrastruktura wojskowa, lotniska czy dworce. Cierpią budynki cywilne, place, ulice, centra miast. Umierają ludzie.

Polska przyjęła już ponad 400 tys. obywateli Ukrainy, uciekających przed wojną. Wśród nich są głównie kobiety i dzieci. W mniejszym stopniu osoby starsze. Mężczyźni w wieku poborowym (18-60 lat) nie mogą opuszczać kraju. Zdecydowana większość nie chce zresztą tego robić, a wręcz przeciwnie. Ci, którzy wyjechali za chlebem do Polski, Niemiec, Skandynawii i innych krajów wracają do ojczyzny, by walczyć z agresorem. Dotyczy to wszystkich zdrowych mężczyzn na Ukrainie, w tym sportowców. Niestety już teraz wiadomo, że także wśród tych ostatnich są ofiary.

Śmierć na froncie i ofiara zbrodni wojennej

O pierwszych poległych piłkarzach poinformowała FIFPro, czyli Międzynarodowa Federacja Piłkarzy Zawodowych. 21-letni Witalij Sapyło pochodzi z małej miejscowości Sokolniki pod Lwowem. Urodził się i grał w piłkę właśnie tam, w Karpatach Lwów. Reprezentował głównie drużyny młodzieżowe tego klubu, nie udało mu się zadebiutować w pierwszym zespole.

Z gry w juniorach utrzymać się nie da – przynajmniej na Ukrainie – dlatego karierę łączył z zawodową służbą wojskową. Jego śmierć potwierdził wykładowca Podkarpackiego Uniwersytetu Narodowego im. Wasyla Stefanyka w Iwano-Frankowsku, który znał go osobiście.

„Nasz bohater. Nasz kolega. Nasza Duma. Kondolencje dla rodziców, rodziny. Oddał za nas swoje życie” – czytamy na Facebooku Kobylnyka.

Sapyło był dowódcą czołgu broniącego Kijowa przed rosyjskim okupantem, który za wszelką cenę chciał i dalej próbuje zająć stolicę Ukrainy. Zmarł na froncie. W specjalnym komunikacie pożegnali go kibice Karpat Lwów. Odszedł jak bohater.

Jeszcze większa tragedia spotkała cztery lata starszego Dimę Martynenko, napastnika półamatorskiego klubu FK Hostomel. Był prawdziwym liderem swojego zespołu, najlepszym strzelcem oraz zawodnikiem wybranym MVP drugiej ligi Kijów-Światoszyn. On także został w kraju, by móc pomóc przy opiece nad chorą matką. Był ochotnikiem, ale na front nigdy nie dotarł. Zginął wraz z nią w efekcie zbombardowania jego rodzinnego domu. Zwykłego domu! Nie wiadomo czy Rosjanie strzelają na oślep, czy robią to celowo, ale po takich zbrodniach przeciwko ludzkości już nigdy nie będzie powrotu do normalności.

Strzelał w ramach zawodów, później sam stał się celem

Piłkarzy walczących po stronie ukraińskiej z rosyjskim agresorem jest jeszcze co najmniej kilkudziesięciu, ale pewnie ich liczba – wliczając także niższe ligi – liczona jest w setkach, jeśli nie tysiącach. Z tych bardziej rozpoznawalnych jest m.in. Wiktor Kornijenko, podstawowy lewy obrońca Szchtara Donieck, który w obecnym sezonie zagrał m.in. w dwóch meczach Ligi Mistrzów, w tym przeciwko Realowi Madryt. Kornijenko to także mistrz świata do lat 20 z 2019 roku, mający na koncie dwa występy i gola w pierwszej reprezentacji Ukrainy. Po ataku Rosji na jego kraj sam zgłosił chęć pójścia w kamasze.

 

Z bronią w ręku Ukrainy bronią także wybitni pięściarze, tacy jak np. Ołeksandr Usyk, aktualny mistrz federacji WBO, IBF i WBA w wadze ciężkiej. Posądzany przez lata o sympatyzowanie z Putniem uznał, że Federacja Rosyjska przekroczyła wszelkie granice i na dowód swojego oddania ojczyźnie zawiesił negocjacje z Brytyjczykiem Anthonym Joshuą dotyczące ich walki rewanżowej o wszystkie trzy pasy królewskiej kategorii i wstąpił w szeregi Wojsk Obrony Terytorialnej w obwodzie kijowskim.

Kijowa broni przede wszystkim jego Mer – Witalij Kliczko. Starszy z braci, były mistrz świata wagi ciężkiej federacji WBC, robi to nie tylko jako polityk, ale też z karabinem w ręku.

 

W walce nie ma już 20-letniego biathlonisty Jewhena Małyszewa. 1 marca ukraińska federacja biathlonowa poinformowała, że zawodnik, który wprawdzie nie robił zbyt przebojowej kariery w dyscyplinie łączącej bieganie na nartach ze strzelaniem do celu – głównie ze względu na problemy z tym pierwszym – poległ na polu walki. Od dziecka strzelał do celu, teraz sam się nim stał i oddał życie za ojczyznę. Jeśli Ukraina wygra tę wojnę i przetrwa jako niepodległe państwo, pamięć o takich jak on będzie wieczna.

Fot. Pixabay

Piotr Janas

Udostępnij

Translate »