Węgry przed Euro 2024. To pogromcy Anglików i Niemców!

W ostatnich latach reprezentacja Węgier jest wymieniana jako jedna z najsłabszych drużyn turniejów, która notuje jednak wyniki ponad stan. Taka kolej rzeczy może sprawić, że powinniśmy myśleć o tej drużynie, jak o czarnym koniu. Z grupy wyjść będzie trudno, ale po TAKICH eliminacjach, węgierscy kibice są spokojni. Jak poradzą sobie na Euro 2024?

Węgry przed Euro 2024 – eliminacje bez porażki

O sile węgierskiej ekipy świadczą m.in. eliminacje w grupie. Węgrzy poradzili sobie znakomicie i z pięcioma zwycięstwami oraz trzema remisami byli liderami w swojej grupie. A nie mieli łatwo, choć mieli stosunkowo niedalekie wyjazdy – do zawsze groźnych Serbów i Czarnogórców, a także Bułgarów. Ponadto znakomicie radzili sobie w spotkaniach towarzyskich. Pokonali gospodarzy i swoich rywali z Euro – Niemców (0:1). Na Wembley z kolei rozgromili Anglików aż 4:0. Takie wyniki na pewno sprawią, że rywale poczują do nich ogromny respekt.

Dwa trudne turnieje – do trzech razy sztuka

Wyniki te nie byłyby możliwe, gdyby nie wieloletnia praca selekcjonera Marco Rossiego. Włoch już od prawie sześciu lat jest za sterami Madziarów. Możliwość „zamieszania” między najlepszymi potwierdził trzy lata temu, gdy w grupie z Portugalią, Niemcami i Francją (najmocniejsza grupa w historii mistrzostw Europy) zdobyli dwa punkty, o jeden więcej niż Polska.

W remisach z Francją i Niemcami węgierski zespół mógł odczuć niedosyt – trzykrotnie bowiem wychodził na prowadzenie. Warto dodać, że Węgrzy w pierwszym meczu do 84. minuty również remisowali, ale zabójcze sześć minut mieli Raphael Guerreiro i Cristiano Ronaldo.

Gdyby nie przeciwnicy ze światowej czołówki, Węgrzy mogliby powtórzyć sukces z 2016 roku, gdy wyszli z pierwszego miejsca w grupie (nad późniejszymi mistrzami Europy). Niefartem był fakt, że z trzeciego miejsca w swojej grupie wychodzili Belgowie, którzy rozgromili później Madziarów 0:4.

W grupie Węgrzy mają Niemców, Szkotów i Szwajcarów. Czy stać ich na zajęcie choćby drugiego miejsca? Pomoże w tym kilku zawodników.

Najważniejszy zawodnik – Willi Orbán

Kapitan i lider defensywy Węgier. Orbán ma niemiecko-węgierski paszport, ale aspirował również do gry dla reprezentacji Polski (z uwagi na korzenie). W 2017 Zbigniew Boniek nie był do niego przekonany. Orbán w tym czasie stał się najważniejszym punktem obrony swojego zespołu, a dla Węgrów stał się tym, kim dla nas był przez lata Kamil Glik.

Największa gwiazda – Dominik Szoboszlai

To utalentowany i wszechstronny pomocnik, którego główną zaletą jest doskonałe wyczucie gry i umiejętność kreatywnego rozwiązywania sytuacji na boisku. Posiada także umiejętności techniczne, szczególnie w precyzyjnym podawaniu i strzelaniu z dystansu. Jest również dynamicznym zawodnikiem, potrafiącym szybko poruszać się po boisku i wykorzystywać półprzestrzenie.

Największy talent – Milos Kerkez

Lewy obrońca Kerkez prezentował się bardzo dobrze w zeszłym sezonie w barwach AZ Alkmaar, pomagając tej drużynie zająć czwarte miejsce w Eredivisie i awansować do europejskich pucharów. Bournemouth wyraźnie uznało, że zawodnik był wart 15,5 miliona funtów i latem go wykupiło. W tym czasie Kerkez jest podstawowym obrońcą. Ma 27 spotkań ligowych na koncie i jedną asystę.

Największa kontrowersja – Orban i „Wielkie Węgry”

Podczas meczu Węgier z Grecją pod koniec 2022 roku premier Viktor Orban oglądał z trybun starcie piłkarzy z szalikiem przedstawiającym tereny „Królestwa Węgier”. Na zamieszczonej na szaliku mapie znalazły się części m.in. Austrii, Słowacji, Rumunii, Chorwacji czy Serbii i Ukrainy. Część osób doszukało się imperialistycznych motywów.

UEFA i FARE uznały, że symbol ten nie ma charakteru rasistowskiego, a jedynie historyczny. Pomimo tego Rumunia i Ukraina domagały się oficjalnych przeprosin oraz ponownego rozpatrzenia sprawy, argumentując, że szalik ten narusza integralność terytorialną ich państw.

FOT. Magyar Labdarúgó Szövetség

Udostępnij

Translate »