Dominic Livaković
Chorwacja umie w rzuty karne. Pokazała to już przed czterema laty, ale by wygrywać konkursy jedenastek, potrzebni są nie tylko dobrzy wykonawcy. Potrzebny jest też bramkarz, który będzie w stanie wyjąć kilka piłek i zrobić różnicę. W Rosji kimś takim był Danijel Subašić, ale to już wtedy była uznana marka, czołowy bramkarz ligi francuskiej.
Teraz Chorwaci nie mieli golkipera z Monaco, tylko lokalnego Dinama Zagrzeb. Urodzony na Zadarze 27-latek zdecydowanie zasiedział się w rodzimej lidze, ale jak na bramkarza wciąż jest wystarczająco młody, by spróbować sił w znacznie mocniejszych rozgrywkach. Interesuje się nim Bayern Monachium, który w obliczu poważnej kontuzji Manuela Neuera potrzebuje kogoś między słupki na tu i teraz. Livaković zdaje sobie jednak sprawę, że po powrocie do zdrowia reprezentanta Niemiec czeka go ławka, dlatego sam nie pali się na przenosiny do Bawarii. Nie musi tego robić, bo jego usługami interesują się także kluby z Hiszpanii, Anglii oraz Francji.
Fot. twitter.com/SofascoreINT