Hurkacz czołowym deblistą świata? Ma na to papiery

Hubert Hurkacz (12. ATP) ma już z głowy turniej singlowy ATP Masters 1000 w Rzymie. Polak we wtorek przegrał w I rundzie z Davidem Goffinem (48. ATP) 6:7, 6:7, ale za to w poniedziałek, w parze z Bułgarem Grigorem Dimitrowem (20. ATP), odprawił po super tie-breaku doświadczonego Ivana Dodiga (30. ATP) oraz Austina Krajicka (37. ATP) 2:6, 7:6(5), 10-6. Hurkacz stał się najwyżej notowanym polskim deblistą, detronizując Łukasza Kubota.

Hubert Hurkacz od kilkudziesięciu miesięcy plasuje się w czołowej 20 rankingu singlistów w tourze. Na koncie ma kilka wygranych turniejów, ale jeszcze lepiej pod kątem końcowych triumfów idzie mu w grze podwójnej. Po odpadnięciu z Serbem Novakiem Djokoviciem (1. ATP) w walce o półfinał turnieju ATP Masters 1000 w Madrycie, „Hubi” rozbudził nadzieje na powetowanie sobie porażki z numerem 1 na świecie w turnieju deblowym. Polak grał w stolicy Hiszpanii w parze z Amerykaninem Johnem Isnerem (27. ATP). Tym samym Isnerem, z którym dość nieoczekiwanie triumfował na początku kwietnia w Miami Open.

  

Dla wrocławianina to trzeci deblowy tytuł w głównym cyklu. Pierwszy skalp zdobył w 2020 roku, gdy z Felixem Augerem-Aliassime (9. ATP) okazał się najlepszy w imprezie ATP Masters 1000 w Paryżu. W ubiegłym roku wraz z Janem Zielińskim (62. ATP w rankingu deblistów) wygrał zawody ATP we francuskim Metz. Hurkacz ze starszym od siebie o 12 lat i wyższym o pół głowy „Dziadkiem” (tak przezywany jest mierzący 208 cm Isner) występuje od niedawna. W Miami odprawili Kevina Krawietza/Andreasa Miesa, Austina Krajicika/Edouarda Rogera-Vesselina, Rajeeva Rama/Joe Salisbury’ego, Thanasiego Kokkinalisa/Nicka Kyrgiosa i w finale pokonali liderów tegorocznego ATP Race – Wesleya Koolhofa/Neala Skupskiego 7:6 (5), 6:4.

W Madrycie Polak i Amerykanin mieli teoretycznie łatwiejszą drabinkę, ale męczyli się znacznie bardziej – w 1/16 finału uporali się z Areielem Beharem/Gonzalo Escobarem 6:3, 3:6, 10-7, w ćwierćfinale ponownie zwyciężyli Niemców Krawietza/,Miesa 4;6, 7:6 (5), 10-5, by w walce o finał znowu zmierzyć się z holendersko-brytyjskim duetem Koolhof/Skupski, mogącym pochwalić się najlepszym punktowym bilansem w 2022 roku. Osiem dotychczasowych wygranych Hurkacza i Isnera nie wystraszyło turniejowej 7., która wzięła rewanż za porażkę w Miami. Spotkanie to oglądał z wysokości trybun trener Koolhota, 18-krotny zwycięzca turniejów deblowych ATP, Mariusz Fyrstenberg.

Polsko-amerykańska para zeszła z kortu pokonana 6:7 (7), 5:7. Zabrakło zaledwie kilku piłek w końcówkach setów, aby fetowali drugi finał ATP w ciągu zaledwie pięciu tygodni.

  

Ich pogromcy zdobyli tytuł w Madrycie, wygrywając decydujący mecz z kolumbijskim duetem Juan-Sebastianem Cabalem i Robertem Farahem 6:7 (4), 6:4, 10-5.

Nowy lider polskiego debla

Choć nie udało się zwyciężyć w Madrycie, Hurkacz z Isnerem raz jeszcze udowodnili, że są groźni dla najlepszych specjalistów od gry podwójnej. W stolicy Hiszpanii po raz drugi w swojej krótkiej przygodzie pokonali dwukrotnych mistrzów Rolanda Garrosa w 2019 i 2020 – Kevina Krawietza i Andreasa Miesa. Na dodatek po wygranej w Miami Hurkacz awansował na 45. miejsce w rankingu deblistów, co czyni go najwyżej notowanym Polakiem. Zdetronizował w ten sposób Łukasza Kubuta, który po sześciu latach musiał oddać palmę pierwszeństwa koledze z tego samego województwa (Kubot pochodzi z Lubina).

  

Nie ma w tym przypadku, bo wrocławianin z rozwojem swojej kariery przewija coraz lepsze predyspozycje do gry podwójnej. Oczywiście priorytetem jest dla niego gra singlowa, ale jest typem zawodnika, któremu jedno w drugim nie przeszkadza.

– Jeśli wygrywasz debla, to zyskujesz dodatkową pewność siebie. Hubert sam najlepiej wie, czy debel mu fizycznie przeszkadza, czy nie. Ale widząc, w jaki sposób jest przygotowany, to mecze deblowe powinny mieć tylko pozytywny wpływ na jego singla – twierdzi Marcin Matkowski, który zaliczył siedem występów w prestiżowych turniejach ATP Masters w deblu. Jedna z ikon polskiego debla dopowiada, że widzi u wrocławianina predyspozycje do gry podwójnej, które odpowiednio rozwijane mogą doprowadzić go na sam szczyt.

Obecnie Hurkacz skupia się na dobrym występie u boku Dimitrova w Rzymie. Potem przyjdzie czas na spokojne przygotowanie do rozpoczynającego się za dwa tygodnie Rolanda Garrosa.

FOT. twitter.com/HubertHurkacz

Piotr Janas

Udostępnij

Translate »