wstecz

MotoGP: Zmiany w układzie toru Red Bull Ring

Na austriackim torze Red Bull Ring w Spielbergu doszło do zapowiadanych już od pewnego czasu modyfikacji. Zmiany wprowadzono ze względów bezpieczeństwa – po groźnych wypadkach, do których dochodziło w ostatnich latach.

Skąd taki pomysł?

Po pierwszym zakręcie Red Bull Ring mamy bardzo długą prostą, a następnie zakręt numer dwa, który ciężko nazwać zakrętem, ponieważ jest to tylko lekkie skrzywienie prostej – następnie mamy hamowanie do faktycznego zakrętu. W wyścigach samochodowych, takich jak F1, czy DTM nie czuć żadnej różnicy przy tej lekkiej zmianie kierunku. Jednak w ostatnich latach w MotoGP można zauważyć, że stwarza on dość spore problemy. 

W klasie królewskiej rozwijane są bardzo wysokie prędkości i niejednokrotnie już dochodziło do niebezpiecznych manewrów na rzeczonym zakręcie. Idealnym przykładem jest makabryczny wypadek Johanna Zarco z Franco Morbidellim z 2020 roku podczas Grand Prix Austrii. Wraki motocykli przeleciały nad głowami Valentino Rossiego i Mavericka Vinalesa. To był cud, że nikomu wtedy nic  poważnego się nie stało. Wypadek ten jednak dość mocno wpłynął pod względem mentalnym na Mavericka Vinalesa. Po wznowieniu rywalizacji zawodnik Monster Energy Yamahy nie mógł dojść do siebie i ukończył wyścig na dziesiątym miejscu. Valentino Rossi natomiast przynajmniej na czas wyścigu zebrał się w sobie i ukończył wyścig na przyzwoitej piątej pozycji. 

 

Godzinę wcześniej doszło także do bardzo źle wyglądającego incydentu w klasie Moto2. Enea Bastianini zaliczył potężną wywrotkę. Włoch uciekał, gdzie pieprz rośnie, aby nie zostać potrąconym przez innych zawodników, którzy nabierali prędkości po wyjściu z pierwszego zakrętu. Zawodnik uciekł na pobocze, ale motocykl został na torze i na pełnej prędkości uderzył w niego Hafizh Syarin. Ktoś także czuwał nad Malezyjczykiem, który wyszedł z tego, bez większych kontuzji. 

Gdzie dokładnie zaszły zmiany?

W kontekście podniesienia bezpieczeństwa na austriackim torze FIM, Dorna i FIA skonsultowały się Hermanem Tilke – niemieckim architektem i byłym kierowcą wyścigowym. W rezultacie wybudowano szykanę mniej więcej w połowie prostej. Dzięki temu zmniejszy się prędkość dojazdowa do dawnych zakrętów dwa i trzy. 

Na szczęście mamy dobrą informację dla fanów F1 – wybudowanie szykany nie oznacza końca długiej prostej, która fundowała wiele wspaniałych manewrów w ostatnich latach. Szykana ta jest podobna do tej na torze Paul Ricard we Francji, tak więc Formuła 1, jak i pozostałe serie wyścigowe będą mogły nadal korzystać z prostej. 

– Wszystko zaczęło się dla nas od projektu F1. Od tego czasu planujemy zarówno małe, jak i bardziej znaczące zmiany na Red Bull Ring. Jest to wspaniały tor wyścigowy z zapierającą dech w piersiach alpejską scenerią. Zmniejszenie prędkości na tym odcinku toru było bardzo potrzebne w MotoGP. Planowanie stanowiło jednak prawdziwe wyzwanie, przede wszystkim ze względu na topografię terenu – tłumaczy Herman Tilke, projektant torów wyścigowych.

Wśród zawodników opinie są podzielone – niektórzy są zadowoleni, a inni nie. W pewnym sensie zmiana ta będzie miała wpływ na wyniki niektórych ekip. 

– Jest to trochę dziwne, ale uważam, że musimy spróbować. Trzeba się będzie do niej przystosować. Teraz na pewno prosta będzie krótsza. Pierwsze okrążenia będą dla mnie osobiście trudne, ponieważ przyzwyczaiłem się do nitki toru, jaka jest w F1 – mówi Enea Bastianini.

– Myślę, że ta zmiana była właściwa. Chcieliśmy spowodować, aby wolniej się dojeżdżało do zakrętu drugiego i trzeciego. Nie było lepszych opcji, aby zmniejszyć prędkości motocykla w tym miejscu. Uważam, ze zmiany są takie, jakie pierwotnie my i Dorna chcieliśmy. Sądzę także, że władze toru wykonały znakomitą robotę. Mieli niewiele czasu, a im się udało – zauważa z kolei Miguel Oliveira.

Zawodnikiem, który na pewno się cieszy, jest Fabio Quartararo. Dla Francuza i Yamahy szykana jest zbawieniem i jednocześnie szansą na walkę z innymi ekipami. Jak dobrze wiemy, motocykle japońskiego producenta nie grzeszą prędkością na prostych, tak więc brak jednej z nich będzie sporym ułatwieniem. – Ze względów bezpieczeństwa jest to najepsze rozwiązanie. Osobiście bardzo cieszę się, że jest ta szykana – przyznaje Quartararo

CZYTAJ TEŻ >>> MotoGP: Problemy nie opuszczają Marqueza

Fot: materiały prasowe serii 

Autor: Maksymilian Marciniak

Moto GPMotosport

Udostępnij

Translate »