6. Nahuel Leiva, Śląsk
Kiedy do ligi przychodzi 25-letni Hiszpan, mający w CV ponad 40 spotkań na poziomie La Liga i to — z całym szacunkiem dla tych klubów — nie w jakimś Elche, Osasunie czy innej Gironie, tylko w Villarreal i Realu Betis, to wiedz, że coś się dzieje. Leiva ma papiery, by stać się gwiazdą PKO Ekstraklasy, nawet jeśli przez ostatnie lata grał na zapleczu Hiszpańskiej ekstraklasy. Zresztą tam też sobie radził, bo rozegrał 98 spotkań na poziomie La Liga 2 – w tym 18 w rezerwach FC Barcelony — strzelił 12 goli i miał 11 asyst.
Najlepiej czuje się na lewym skrzydle, ale może też grać na prawym i jako ofensywny pomocnik. Ktoś zapyta — gdzie jest haczyk? Ano w tym, że stracił praktycznie cały poprzedni sezon na leczeniu kontuzji. Zerwał więzadła krzyżowe i choć zdążył wrócić do gry w barwach walczącego o awans do La Liga (nieskutecznie niestety) CD Tenerife, to uzbierał zaledwie 89 minut w 4 występach. Jeśli odbuduje się w ekstraklasie, to powinien być kozakiem.