Zielińskiemu w końcu coś przeskoczyło
Legendarna już wypowiedź Jerzego Brzęczka chyba w końcu znalazła ujście. Zwykle było tak, że rozgrywający SSC Napoli dopasowywał się poziomem do gry reprezentacji. Jak wyglądała ona dobrze, to on też potrafił dwa czy trzy razy błysnąć. Jak nie szło, to był zupełnie niewidoczny. W czwartek w końcu opuścił strefę komfortu, wziął na siebie większy ciężar odpowiedzialności za grę całego zespołu i jest jedynym powszechnie chwalonym zawodnikiem za tak słaby w gruncie rzeczy mecz reprezentacji Polski. To zdecydowanie największy pozytyw po tej porażce.
FOT. Wikimedia Commons